Sposób przygotowania:
Umyte patisony wydrążamy, robiąć coś w rodzaju łódeczek w śmiesznym kształcie. Pestek się pozbywamy. Miąższ wygrzebujemy również, ale zachowujemy go do nadzienia (nie powinno go być zbyt wiele). Nacieramy wnętrze przyprawami (według uznania) i dodajemy odrobinę sera żółtego (żeby ten farsz się ładnie trzymał). Gotujemy ryż i warzywa - do wyboru, do koloru, jak kto lubi. Ja na próbę robilam np. z brokułami, ale zamierzam następnym razem podsmażyć trochę cebuli z papryką i pieczarkami. Po ugotowaniu ryż mieszamy z warzywami oraz miąższem z patisona. Można dodatkowo doprawić sobie owo nadzienie. Wstawiamy patisony do piekarnika na ok. pól godziny w temp. ok. 180 stopni C (ja robiłam wszystko na oko, trzeba sprawdzać co jakiś czas). Gdy już patisony będą gotowe, posypać je serem żółtym i siemieniem lnianym (tak lubię to siemię, że dodaje do wszystkiego prawie, oczywiście nie jest do konieczne w tej potrawie) i pozostawiamy jeszcze na parę minut w piekarniku, żeby ser się roztopił. Gotowe. Proponuję kombinować z tym przepisem, może wpadniecie na lepsze pomysły :)