OTO MOJA SZOKUJĄCA HISTORIA:
rozsyłajcie gdzie możecie!
weterynarz kielce - uwaga! na lecznicę "Amicus"
jeśli ktoś szuka dobrego weterynarza w Kielcach, to napewno nie bedzie to
lecznica:
"Amicus" Gabinet Weterynaryjny Joanna Polakowska
Biskupa Czesława Kaczmarka 18
25-022 Kielce
41 335 80 43
wczoraj mój 20 miesięczny owczarek był tam poddany kastracji...."standardowy
zabieg...prosze się nie martwić" tak mówiła Pani dr(sprawiała wrażenie osoby miłej i kompetentnej przede wszystkim-nic bardziej mylnego!!!!), w związku z tym,że przeżywałam to bardzo do lekarza pojechał sam mąż - nie poznałam psa po powrocie!!!! pysk i szyje miał tak spuchnięta, że nie wiedziałam gdzie oko a gdzie nos- przypominał chorego spuchniętego sharpeya- a przypominam ze to owczarek niemiecki....co się okazało? Pani jak to się wyraziła "przedobrzyła sprawę"-to znaczy tak zacisneła mu kryzę,że pies przez 20 min drogi do domu nie oddychał prawie, i krążenie miał zatrzymane...było ciemno, pies obolały więc mąż włożył go do samochodu na tylnie siedzenie...i dopiero po przyjściu do domu zobaczyłam to umęczone "coś", które ledwo przypominało mojego pieska.
Oczywiście od razu zdjęłam kryzę, zadzwoniliśmy do pani....średnio się przejęła sprawą...skoro nawet dziś nie była łaskawa zadzwonić do nas!...ja wykonałam tel.- zmusiłam ją do przyznania się do winy, i do przeprosin-przyzanała się...ale takie to było wszystko wymuszone i z łaską,że szkoda gadać i że to jej pierwszy raz tak się zdarzyło- a co mnie to obchodzi? a co ja do znachora poszłam czy zabieg był za darmo?,że liczę się z tym że może coś nie wyjść? czy mnie ktoś uprzedzał,że pani to się uczy?. to jakieś chore!!!!
Także ostrzegam was przed tymi niedouczonymi rzeźniczkami! gdzieś mam to wasze marne - sory! podane ze zdziwieniem czego ja wogole chce od nich- przeciez ona nie chciala???!!!! kto psu zwróci to całe jego nie potrzebne cierpienie? całą noc siedzielismy koło niego robiąc mu zimne okłady masując i sprawdzając czy żyje!!!!
...ja rozumiem,że człowiek uczy sie na błędach a studia to ułamek wiedzy bo liczy sie praktyka...ale powinno sie to odbywać pod okiem doświadczonego weterynarza, który sprawdza każdy krok po takiej paniuni...a nie uczyć sie na czyiś zwierzakach! i jedyne co w związku z ewidentnym błędem wynikającym z braku doświadczenia...dostałam marne sory?....liczyłam na wiecej współczucia i jakąś skruchę....i jakieś przejęcie się tym...bo dla was wy nieuki to tylko kasa a dla nas najukochńszy członek rodziny!...którego przez wasze"przedobrzenie niechcący" o mało co nie straciliśmy! także "Amicus" Gabinet
Weterynaryjny Joanna Polakowska- CZARNA LISTA!!!!!
ps.zdjecia przedstawiają pieska już pół godziny po zdjeciu kryzy...wyglądał jeszcze gorzej aż ciężko opisać...ale byłam zbyt przerażona żeby myśleć o robieniu zdjęć na początku...dopiero potem mi zakiełkowało,że jakiś dowód niekompetencji tych.....(tu duuuużo bluzgóW) musi być:((((
eeehhhh ZDJĘCIA ZARAZ DODAM JAK TYLKO SIĘ DOWIEM JAK SIĘ TO ROBI...BO NORMALNIE NASRANE TU TAKICH NOWOŚCI ŻE POPROSTU NIE WIEM JAK FOTKE ZAŁĄCZYYĆ NAWET...OJ ADMIN ADMIN...JAK CUS DOBRE TO NIE TRZA PSUĆ
pozdrawiam.....dawno się nie pojawiałaś....a co do weterynarz,to pewnie wychodzi z założenia,że zwierzę się nie poskarży, więc jak coś pójdzie nie tak,to trudno.....
u mnie po staremu....w domu jedna ekipa przychodzi i poprawia po poprzedniej..ale już bliżej niż dalej....może do końca roku zamieszkam.....co do awantur....to idę sobie z psem na spacer...on oczywiście na smyczy,jak zawsze kiedy przemieszczam się po chodniku...widzę jak starszy jegomość przechodzi przez ulicę...oczywiście nie po pasach,więc już mnie wkurwił...i zaraz po wejściu na chodnik puszcza psa,kundelek,mniejszy od mojego boksera...dochodzę do nich...właściwie do psa,bo jego pan sobie szedł nie oglądając się na niego...a ten zaczyna warczeć,na mojego futrzaka...więc ja jako osoba KULTURALNA przy świadkach..pytam się...rozumu zabrakło czy tylko smyczy...dziadzio..słucham..więc powtarzam...myślałem ,że może wystartuje do mnie z pyskiem...on nie..zacisnął sztuczną szczękę,odwrócił się i poszedł...nie wiem czy tekst był mocny..czy stwierdził,że z wariatem co ma irokeza nie zaczyna...fakt,że ludzie zachowują się nie odpowiedzialnie..i nie myślą o innych tylko o swojej wygodzie...wyjść..puścić i zapomnieć..niech inni uważają na mnie i mojego pupila...pozdrawiam....obyś częściej tu zaglądała..smutno tu jakoś było..pa
cześć..ja panku nie...kiedyś byłem metalem..ładne parę lat...rano wstajesz dziny podarte wciągasz i skóre na grzbiet i miętówkę do pyska,zeby smak wczorajszego winka zabić...takie życie..na miasto idzesz,patrzysz depesz..trach go w ryło żeby kostki rozprostować...człek gupi był wtedy...a teraz irokeza noszę,co by ludków szokować..wiesz jak to u nas jest...odbiego od normy..debil,ćpun,wariat...przez parę lat chustę nosiłem...jak szedłem ulicą,to bractwo albo na drugą stronę przechodziło..pewnie ma raka i po chemi jest..jeszcze na mnie przejdzie....albo tak się za mną oglądali,że albo się potknął albo w coś trafił....a teraz od dwóch lat włosy dęba stawiam...a teraz nawet kolorek rzuciłem..delikatny...na próbę...reakcja dobra..część patrzy i nic nie mówi...zgodnie z powiedzeniem..wariata nie drażnić...część pyta czy to oznaki choroby psychicznej,jakie są pierwsze objawy...a reszta krótko..nowa fryzura,fajna.....będę się starał myśli rozwijać..ale wiesz jak się dlugo jednym palcem pisze...odcisk murowany po piątym zdaniu...pa
rany..przecież odemnie bije dobroć..łagodność...jak mnie tu omijać....nie byłaś w szpitalu?...ja jutro idę po raz 6-ty...można rzec weteran...pozdrawiam
i co tu się tak cicho zrobiło?...a futrzak rzeczywiście żle wyglądał..jakiś zamulony...
|
Spot kampanii...
|
Wykład Tabu...
|
Reportaż z...
|
Piekło krów w...
|
|
Apel kosmitów...
|
Konferencja...
|
Konferencja...
|
Konferencja...
|
hej no jakos tak widzisz...wyszło, troche mialam problemow zdrowotnych...i średnio ochoty zeby z siebie cos wydusić w miarę sensownego.....tu się źle czułam, tu problemy z psem....tu jakies festyny i robienie plakatow i innych reklamowych dupereli...i zlecialo
....co do tej sprawy...to wiem , że pani czuje sie bezkarna...JA UMĘCZONA PO CALEJ BEZSENNEJ NOCY..PIES LEDWO DYCHA, A TA WYLUZOWANA, ZADOWOLONA, ZDZIWIONA ŻE WOGOLĘ DO NIEJ DZWONIĘ?...JAKAS BEZCZELNA JESTEM...BO ONA NIECHCĄCY PRZECIEŻ? .....WRRRR
.....ale zadarła nie z ta osoba co trzeba.....narobię jej takiej siary na necie (już to robię Z NIEUKRYWANĄ PRZYJEMNOŚCIĄ)....i porozwieszam plakaty PO CAŁYCH KIELCACH...że bedzie musiała zmienić płeć, wyznanie, zawód i wyprowadzić się z kraju.......to jest prywatna klinika....więc klienci to dla nich byc albo nie być...no tak to być nie może żeby taka paniunia...o mało co mi psa nie ukatrupiła i nawet nie chcialo jej sie telefonu wykonać?.....ja ją naucze szacunku do klientów i troski o zwierzeta którym szkodzi!
także weterynarz kielce - CZARNA LISTA!!!!!!!!!!!!!
"Amicus" Gabinet Weterynaryjny Joanna Polakowska
Biskupa Czesława Kaczmarka 18
25-022 Kielce
41 335 80 43
PS. A CO TAM U CIEBIE?...JAK DOMEK?...TYRASZ JAK ZWYKLE?.....U MNIE ZNÓW SIĘ SZKÓŁKA ZACZĘŁA...DOBRZE ZE JUZ OSTATNI ROK...ŁOJ ŻEBY MI SIĘ TAK CHCIALO JAK MI SIĘ NIE CHCE....ALE MOŻE DOBRZE...WYJDĘ DO LUDZI, NIE WIEM UBIORE SIE JAKIŚ MAKEUP RĄBNE...BO NORMALNIE TAKA ŁAŻE W DRESACH, TAK ZDZIADZIAŁAM PRZEZ TO DOMOWE SIEDZENIE...PIESEK SPACEREK, PIESEK , DRESIK, MOP, SPACEREK....OBIADEK, SPACEREK JAKAS AWANTURKA Z INNYM WŁAŚCICIELEM PIESKA KTOREGO PUSZCZA LUZEM I TEN DO MOJEGO FIKA- WIĘC W ZWIĄZKU Z TYM JA LĄDUJĘ NA TRAWIE I SZORUJĘ TRAWNIKI......I TAK W KOŁO MACIEJU......JAK BRALIŚMY BIRBALA TO USŁYSZAŁAM,ŻE "MOŻE BĘDZIE I TRUDNIEJ...ALE PIĘKNIEJ"-I TAK W ISTOCIE JEST......CHOĆ TERAZ CZUJĘ ŻE JEST BARDZO TRUDNO, CZASEM MNIE TO PRZERASTA..NO ALE NIC KOCHAMY GO, NA SZKOLENIE CHODZIMY, BO ZACZYNA NAM DYMIĆ - AGRESJA PRZY JEDZENIU NP.....WIĘC NIE PRZELEWKI Z TAKIM WIELKIM PSIUREM....NO NIC...SPADAM BO TRZA NA SPACEREK:) POZDRO MILEGO DNIA