Skip to content

partner mięsożerca :F

35 replies [Last post]
tonacja's picture
Offline
Joined: 2008/02/01
Posts: 13

Cóż... kiedy mieszkałam jeszcze w domu rodzinnym i przeszłam na wegetarianizm, zaczęłam sama sobie gotować, ale mimo wszystko przekonałam resztę rodziny do tego, że powinni jeść więcej warzyw (skoro już nie mogli jeść tylko warzyw). Teraz jest trochę inna sprawa. Mój partner jest typowym mięsożercą, dla którego warzywa (prócz marchewki z rosołu, zielonej fasolki i ziemniaków podsmażanych na tłuszczu) mogłyby nie istnieć. Jednak ja, jako dobra \"żona\" nie mogę się zbuntować i przestać mu przygotowywać posiłków.
Czasami trzeba przyjąć fakt, że pewne zjawiska są stałe i niezmienne, pogodzić się z tym i trwać przy swoim wyborze, akceptując odmienność innych. Bo czy da się na siłę zmienić gusta partnera?

Offline
Joined: 2008/01/05
Posts: 325

chyba nie ma nic na siłę, bo odwrotny skutek, ale podsuwanie pysznych weg dań, albo nienatretne dyskusje na temat wybiorczej moralności pt. pieska nie ale świnke to juz tak?:) powinny zadzialać...pamietaj kropla drąży skałę:)pozdrowionka
ps.kiedys na jakims forum odnosnie futer z lisow jakas baba pisala ze ona to dla ich dobra robi, bo one na wolności by sobie same nie poradziły:S , takze wiesz ścieżki myslenia innych są nieodgadnione, moze wystarczylo by biedulce powiedziec, ej durna babo! nei byloby hodowlanych lisow gdybys nie kupowala ich skór!to taka dygresja:laugh: ja staram sie mowić i zaszczepiać w innych takie myśli albo zapraszac na weg lazzanie:)moze uda mi sie kogoś \"nawrócić\"

obasan69's picture
Offline
Joined: 2008/04/16
Posts: 18

Byłam przez 2 lata w związku z mięsożercą, więc troszeczkę wiem jak to jest.
Jeśli jest to typ mięsożercy (Twój mąż - ma się rozumieć, o nim pisze teraz ;)), który nigdy się nie zastanawiał nad tym, co je, mięso mu smakuje to je, to.. Myślę, że raczej nie ma sensu próbować go przekonać, bo wątpie, aby to odniosło skutki ( choć mogę się mylić). Nie wiem, czy istnieje taki argument, który mógłby przekonać sympatyka dań mięsnych do odmówienia sobie swojego przysmaku. Wnioski wyciągam na podstawie własnych doświadczeń. Poza tym jestem nastolatką, żyję jeszcze z rodziną (rodzice + bracia), czyli innymi słowami mówiąc, sytuacja przedstawia się w ten sposób - jedna wege na 4 zatwardziałych mięsożerców. Mój ojciec kiedyś mi powiedział: \"Skoro lubię mięso, to po co mam z niego rezygnować\". I myślę, że w ten sposób myśli większość, jesli nie wszyscy mięsożercy.
Poza tym do tego trudnego tematu (bo ten temat jak dla mnie jest naprawdę poważny), gdyż dochodzi tu kwestia zmieniania człowieka, jego podejścia do życia i przyzwyczajeń. Czy by wege lubimy jak inni chcą nas zmienić? Nie. Stąd powinniśmy uszanować wolę innych. Podkreślam, że nie jest to tak, że ja nie chciałabym, żeby było coraz wiecej wege... Ale to już temat prowadzący do innej rozmowy ;)
Mówisz, że mu gotujesz. To wielki dowód miłości wobec niego; ja nie zdobyłabym się na gotowanie mięsa dla nikogo. Jeśli robisz tyle, to myślę, że nie sensu próbować zmieniać gusta Twojego męża. Po co tworzyć problem, jeśli jest dobrze między wami :*
Pozdrawiam serdecznie :)

trzeszczacy's picture
Offline
Joined: 2008/02/17
Posts: 71

czyli w skrócie: obiad gotuje się w dwóch garnkach?

Offline
Joined: 2008/06/14
Posts: 1

______

Anonymous

:laugh:
Tak, mężczyźni zawsze jakoś gorzej reagują na temat wege.
Zdarza mi się czasem słyszeć, że prawdziwy facet to musi jeść mięso. Ale namawianie nie jest chyba dobrym sposobem.

Nawiasem mówiąc: gdyby ktoś został wege ze względu na ciebie, to czy nie zrezygnowałby gdybyście się pokłócili bądź rozstali?
Scenariusz oczywiście mało przyjemny, ale zdarza się. Lepiej niech ktoś sobie spokojnie dojrzewa do decyzji \"JA chę\".

zapapalka's picture
Offline
Joined: 2008/08/19
Posts: 5

[b]FoczaFoka napisał:[/b]
[quote]Lepiej niech ktoś sobie spokojnie dojrzewa do decyzji "JA chę".[/quote]

Właśnie. Dlatego ja mojego chłopaka nie namawiam do wegetarianizmu. Równie dobrze on mógłby namawiać mnie,żebym zaczęła jeść mięso...

Ale też nie zamierzam mu gotować żadnych mięsnych potraw. Cóż,pozostaje mu tylko szybki kurs gotowania u mamusi :P :laugh:

"Zdarza mi się czasem słyszeć, że prawdziwy facet to musi jeść mięso."

A ja uważam dokładnie odwrotnie B)

trzeszczacy's picture
Offline
Joined: 2008/02/17
Posts: 71

a ja słyszałem że prawdziwy mężczyzna musi pachnieć: whiskey, cygarem i koniem. są oczywiście różne wariacja w tym temacie. ale musiałbym wykropkować kilka słówek ;) . z moją \"żoną\" nie było problemu z odstawieniem mięsa. po prostu indoktrynowałem ją \"wyzwoleniem zwierząt\" i zadecydowała, że obejdzie się bez schabowego. aczkolwiek ostatnio wspominała, że tęskni za mielonym mamy. ja mam tak samo ale w przypadku mielonych babci. no cóż... życie składa się także z wyrzeczeń. amen.

Anonymous

Mój Drogi, jesteś prawdziwym despotą :laugh:

Ja bym oczywiście chciała by mój mężczyzna został wege (po kilku próbkach potwierdził nawet, że wege lepsi w łóżku ;) ), ale, chyba obawiając się mojej indoktrynacji, na wstępie powiedział, że on w tym temacie odpada.

trzeszczacy's picture
Offline
Joined: 2008/02/17
Posts: 71

Jeśli despotyzm polegał na staniu przy garach i gotowaniu wege \"wynalazków\" to w pełni się z Tobą zgadzam. hmmm... w łóżku... tutaj masz rację. mimo, że bez mięsa... są chwile gdy pojawia się w nas \"zwierzę\" ;) . faktem jest, że nie tykam dłońmi padliny i ciężko byłoby przygotować coś dla mięsożerców.

bachannte's picture
Offline
Joined: 2008/08/24
Posts: 5

A ja mam partnera mięsożercę. Aczkolwiek staram się go przekonywać na inne też dania. Mam taką luks sytuację, że mój chłopak często jada w pracy i tam je jakieś mięsne rzeczy, więc jak wraca do domu to staram się go namawiać na coś innego. Tłumaczę i uświadamiam mu, że warzywa jeść zdrowo i powinien częściej i widzę skutki mojego namawiania :) Nie ma narzekania jak zrobię coś nie mięsnego ;) To wszystko zależy od tego jakich argumentów się użyje i od woli drugiej strony. Tak mi się wydaje. Wiem, że przede mną długa droga, ale myślę, że da się nakłonić ;)
Np. Kiedyś nie lubił kalafiora. A teraz? Je z chęcią aż się uszy trzęsą ;) Mnie się wydaje, że to wszystko zależy od tego co wynieśliśmy z domu. Jeśli nasi rodzice np. tego przytoczonego kalafiora robili bee, to nic dziwnego, że go nie lubimy i nie chcemy jeść. Dlatego warto jeśli sami coś dla siebie robimy nałożyć troszkę też naszym połówkom. Żeby spróbowali. A może zasmakuje? W końcu każdy ma swoje własne sposoby przyrządzania, przyprawiania i nie musi to oznaczać, że jeśli mama, czy tata coś robili, co nam nie smakowało, to też mój partner, czy partnerka też będą robić coś niesmacznie. Zawsze warto spróbować. Może się przekonamy ;)

Mam nadzieję , że komuś chciało się przeczytać ten mój dłuuugi post ;)

Najnowsze filmy

Spot kampanii...
See video
Wykład Tabu...
See video
Reportaż z...
See video
Piekło krów w...
See video
Apel kosmitów...
See video
Konferencja...
See video
Konferencja...
See video
Konferencja...
See video

Logowanie

Facebook connect
Zaloguj się używając Facebook