Skip to content

Czy wegańska dieta to właściwy kierunek?

67 replies [Ostatni wpis]
User offline. Last seen 2 tygodnie 3 dni ago. Offline
Dołączył: 2008/01/05
Wpisy: 309

a tak znam te firme....widzisz co czlek to gust....zdecydowanie lepsza jest wg mnie pasta sojowa-francuska z polsoi:) no i data przydatnosci krotka wiec jest szansa ze tam nie łoją tyle konserwantow co te pasztety z roczna gwarancja:)...ale tez jadam:)z braku laku jak matule z dziecmi na diecie bo sa jakimis alergikami wybieraja nam wszystkie:)......oka dzis mnie czeka dentysta sadysta:( ledwo odpoczelam od tych rzenikow znow mi trza isc....ale jak to sie mowi źle z nimi ale bez nich jeszcze gorzej:)....pozdrawiam

User offline. Last seen 45 tygodni 3 dni ago. Offline
Dołączył: 2009/10/01
Wpisy: 52

Dobra, każdy chlapnął tu, co mu leżało na wątrobie. Teraz będzie luźniejsza atmosfera. :)

Co do pasztetu/past sojowych polecam takie, które można kupić w słoiczkach na Piotrkowskiej. Super jest z ogórkiem. Z tym, że i cena "super". Dlatego warto kupić soję na bazarach za małe pieniądze i zrobić coś swojego. Tylko się trzeba narobić.

Wydaje mi się też, że w trakcie wegetarianizmu smak się w jakiś sposób zmienia. Nie lubiłam mleka sojowego przez jego "pyłowatość". Nie znosiłam tofu, a pasowała mi kostka sojowa. Teraz kostkę ciężko mi przełknąć, ale za to tofu i mleko sojowe uwielbiam. Tofu też jest dla mnie stosunkowo łatwostrawne, co dość istotne. Używam też znacznie mniej przypraw niż ileś lat wstecz.
Na diecie wegańskiej byłam jakiś czas, dość długo z zastrzezeniem, że jeśli ktoś mnie poczęstował posiłkiem, w którym było nieco nabiału, nie odmawiałam. Stwierdziłam ,że to ograniczy ilość konfliktów i nieporozumień, których i tak miałam wiele. Wtedy nie miałam problemów z układem pokarmowym i jedzeniem strączkowych itp. Dieta w jakimś sensie uchorniła mnie wtedy przed problemami, bo mam wadę nerki i powinnam przy tej wadzie mieć w nerce kamienie, a nie miałam nawet malutkich złogów, co dla lekarzy było rzeczą bardzo dziwną. Tak więc ludziom z problemami nerkowymi polecam weganizm, jak najbardziej. Co prawda w tym wypadku jest też zastrzeżenie co do spożywania soi, ale jakieś białko trzeba jeść. Musiałam też ograniczyć szpinak, który bardzo lubię.

Co do sytuacji ,w której ktoś nie jest jeszcze gotowy do przejścia na czysty weganizm, zwracajcie uwagę na to, jakie jajka jecie. Są ponumerowane i na te numery warto zwracać uwagę, przy czym w supermarkecie raczej nie kupicie tych właściwych. Pozwoliłam sobie ściągnąć to info ze strony www.femia.pl:
"Na skorupce każdego jajka przeznaczonego do sprzedaży musi znajdować się kod, np.:
1 PL 07031305. Pierwsza cyfra na kodzie to informacja o rodzaju chowu z jakiego pochodzi nioska. Im niższa cyfra, tym lepsze warunki miała kura.
· nr 0 – chów ekologiczny: stały dostęp do wolego wybiegu na świeżym powietrzu, kura może zaspokajać swoje naturalne potrzeby, ponadto żywiona jest paszą ekologiczną
· nr 1 – chów wolnowybiegowy: stały dostęp do wolego wybiegu na świeżym powietrzu, kura może zaspokajać swoje naturalne potrzeby
· nr 2 – chów ściółkowy: kura nie ma dostępu do wybiegu na wolnym powietrzu, ale może swobodnie poruszać się po kurniku, podłoga jest pokryta ściółką, ptaki mają do dyspozycji grzędy i gniazda do znoszenia jaj, mogą zaspokajać wiele ze swoich naturalnych potrzeb
· nr 3 – niehumanitarny chów klatkowy, niepozwalający ptakom na zaspokajanie żadnych naturalnych potrzeb poza jedzeniem i piciem."

Jak ktoś ma swoje kury, to nie ma problemu. :)

Przy okazji tematyki dotyczącej biznesu mlecznego - znalazłam na allegro koziołka do wydania po przejściach (wrośnięty w szyję łańcuch itd, nieco ścisnęło mnie za gardło, jak zobaczyłam te przestraszone oczy). Może znacie kogoś, kto ma warunki i dobre serducho, kto mógłby go wziąć do siebie... Nigdy nic nie wiadomomo, więc daję znać. Dałam już znać do Przystani w Tychach, ale oni mają zajęte miejsca, muszą już hotelować za duże pieniądze zwierzęta po wsiach. A jak już o nich piszę, jak będziecie mieć dylemat na kogo przeznaczyć 1% od podatku, to polecam ich z całego serca - wspaniali, pełni poświęcenia ludzie, wegetarianie. Mają wiele zwierząt pod opieką, ale też bardzo dużo zwierzaków, które rzadziej obchodzą ludzi, bo są bardziej niepozorne niż piękne konie. Dawały mleko, służyły ludziom na inne sposoby, a po "zużyciu" trafiły do rzeźni lub innyhc mało ciekwych miejsc. Teraz po tym jak los się do nich uśmiechnął (w sumie w ostatniej chwili), mają imiona i są indywidualnie traktowane, co stanowi nowość w ich życiu. Potrzebują wirtualnych adopcji i innej pomocy. Jest to jakby jedna z kolejnych opcji niesienia pomocy zwierzakom dającym mleko. Ostatnie dwa przywiezione zwierzaki to koziołek i owca - wyciągnięte z rzeźni, owca była zalana łzami. Myślę, że warto im pomóc.

Co do tematu spoza wątku, czyli szkolenia psów. Owszem mamy z koleżanką dwie grupy szkoleniowe, ale wszystkie miejsca były dawno zarezerwowane (do tego szkolenia potrzebny jest lokal i wielkość pomieszczenia ogranicza ilość psów) . Mam grupę pokazową, ale nie mogę tam dołączyć psa, któremu zdarza się zachować nie do końca taktownie. :) Tym bardziej, że są tam psy po przejściach. A nie wyrobię z kolejną grupą więcej. Będę tu pewnie też znacznie rzadziej, bo roboty teraz zdecydowanie przybyło. Ale w razie kłopotów można pisać do mnie na "psi" e-mail eruane@interia.pl , zawsze odpowiadam, no czasem z opóźnieniem, jak mam dużo odpisywania.
Co do Twojego ancymona, Majka, myślałam, że jest ok, bo pisałaś, że już mu gmerasz w misce i wszystko gra. Jeśli przyatakował przy misce, to niestety to się zdarza w okresie, gdy pies dorasta. Nie musi to nieść za sobą kłopotów w przyszłości, jeśli człowiek nie odpuści. Opisz dokładnie kłopoty, jakie masz z psem i wyślij mi na maila ,to nad tym siądę w wolnej chwili. Jeśli chcesz przerzucić psa na inny tryb szkolenia, kup książki, które polecałam i daj mi znać, gdy będziesz gotowa na zabawę z psem. Poinstruuję Cię, jak przygotować go do przejścia na inny rodzaj pracy. Przydałoby się go nieco poskromić zanim wejdzie w nową grupę. Ale moim zdaniem naprawdę powinnaś dokończyć szkolenie, na którym jesteś, tylko zrezygnować z kolczatki (możesz założyć psu łańcuszek póki nie jest jeszcze bardzo zimno). Dla Twojego psa ważne jest przebywanie wśród innych psów i nauka w ich obecności ,a narazie tego nie jestem w stanie Ci zapewnić, bo sezon szkoleniowy już dawno się zaczął. Jak będziesz miała wątpliwości, co i jak robić, pisz, to Ci wszystko wyjaśnię.

User offline. Last seen 6 dni 23 godziny ago. Offline
Dołączył: 2008/03/12
Wpisy: 264

Majka ...jak tam dentysta?....nie pogryzłaś mu palców?..piłem alprosoya napój wan. dobry tylko dość słodki...i ta cena

User offline. Last seen 2 tygodnie 3 dni ago. Offline
Dołączył: 2008/01/05
Wpisy: 309

hihiih co ty tiger przechodzisz z nami na złą strone mocy? e napoje nie byly nigdy moją mocną stroną....woda min albo kawa..z tym mlekiem sojowym..jak cos wyczaję nowego to ci dam znać:)
o wlasnie wykminiliśmy np przy sosie pomidorowym albo do warzyw i sosu zamiast śmietany- troche mleka kokosowego:) łagodzi te kwaśność pomidorow podejzewam ze do zupy tez sie nadaje:) no ale tego nei probowałam jeszcze:)nie czuc kokosow ale jak smietana łagodzi smak i nadaje kolor....no jakos to bedzie....trzeba troche poświecic czasu na czytanie tych etykiet:) no i pożegnac sie z jadaniem na miescie:)
żegnaj pizzo:)!!!!!!!!! zegnaj lodziku smeitankowy w polewie mlecznej!!!!!!...good bye my love good bye:)kto to spiewał?chyba jakis russos....jak bys mial problem ze znalezieniem tych produktow z polsoi to sie załatwi jakos expresem ci wysle:) mleko mleko o! to alpro soja...ooo hehehhe....no slodkie w pisdu...ale tak troche do zabielenia wiecej wody to jest nawet git...faktycznie kilka dni i nawet zaczyna smakowac....choc na poczatku ten proszek mnie wkurzal teraz juz nie czuje sie tego.............
co do denstysty sadysty to poszłam do nowego...bo poprzedni to mi 4 razy grzebal w zebie- ząb nie zrobiony, 500 zl nie ma i konca nie widac....i jakas koronke mi chce wkladac!!!!! wiec ja mu mówię hola hola dobry człowieku i poszłam do innego............
dentysta powiem ci ze normalnie bede jego stałą klientką! uśmiech jak jim careey z the mask:) buahahah miły ,spiewa przy borowaniu....łaznie zrobil mi ząbek założył plombę i poprosil grzecznie o 120 zl.....a nie ten wariat jakis 1000zl jeszcze chcial wydębić ode mnie mi spilowac chce zęba! a kyyyyyyyyyyyyyysz zmoro pazerna!
no takze choc tyle......oki zmykam milego wieczorka....paaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

User offline. Last seen 2 tygodnie 3 dni ago. Offline
Dołączył: 2008/01/05
Wpisy: 309

jej...biedne kopytka:((((( kurcze popytam gdzie sie da.....no widok wrzynającego sie łancucha...to horror:((((((((((((one są w miare zdrowe?czy stan kiepski i do leczenia?

no no ja mam żołądek czysty na dziś dzień...ktos tam spuści z tonu i nie bedzie przesadzał z "konstuktywna krytyką" , a z drugiej strony ktoś obieca się postarać nie brać wszytkiego do siebie.
no niestety tak jest, że i ludzie cieżcy we współpracy i pełno nieporozumień.....no i ta polska mentalnosc...ale nie wolno siać defetyzmu ( nawet jeśli poczęści uzasadniony) tylko i z takimi opornymi sobie radzić....bo chyba jakoś można przy odrobinie cierpliwości i łagodnym podejściu.....ludzie w koncu to tez zwierzeta...też działają na dobre słowo, i nie lubią czuć się zaszczuci bo to w nich wzbudza agresje.

tak chodzimy dalej z psem, juz od dluzszego czasu nie chodzi w kolczatce ma zwykłą obroże, zakupie ksiazke i postaram sie przebrnąc przez nią..więc jeśli proponujesz to chętnie się do ciebie zwrócę jesli bede mieć jakieś pytania czy wynikną jakieś nowe problemy...no musimy jakoś razem przejść z nim przez ten okres dojżewania:( eh te małolaty.....wiesz jak jest: nooooo starzy głupi , szkoła głupia i nikt ich nie rozumie.....
ps. powodzenia w szkoleniu

User offline. Last seen 6 dni 23 godziny ago. Offline
Dołączył: 2008/03/12
Wpisy: 264

ja bez nabiału dałbym radę...ale problem jest gdzie indziej....słodycze...jak bez nich przeżyć ...już odstawiłem kawę,bo przy niej najwięcej tego zjadałem...efekt taki,że kawy nie piję już ponad miesiąc a słodycze dalej wciągam....i nic tu nie pomoże mówienie o skutkach i wpływie na zdrowie....

User offline. Last seen 2 tygodnie 3 dni ago. Offline
Dołączył: 2008/01/05
Wpisy: 309

heheheh o ty czlowieku małej woli buahahhah:)zart
no ja ze słodyczami nie miałam większych problemow....od nastolatki sobie kodowałam....słodycze Twoj wróg:) ...nie wolno - bo rozmiar 40 i + cie czeka potem w przymierzalni:)także jakoś mnie nie ciągnie.....chyba moja słabością były bardziej słone smieciowe żarcie....orzeszki chipsy..itp.
ogolnie chyba odkąd wkręciłam się w te wege sytuacje(choc to byl jakis tam proces wczesniej)....jedzenie nie jest moja obsesją....chyba jak wiekszośc nastolatek przechodziłam okres liczenia kalorii, odchudzania, braku akceptacji, co chyba przyczyniałao sie do tego ze mialam fioła na tym punkcie tygodnie nie jedzenia prawie nic a potem obsesyjne "chcice" na wszystko....a waga latała góra dół ....a wraz z nią samopoczucie..no ciezkie zycie nasolatki...czy nawet 20parolatki w moim przypadku bylo lipnie.
teraz od paru dobrych lat...jedzenie jest dla mnie paliwem...jasne fajnie jak smaczne..i żadko miewam jakis jakis wilczy apetyt na cos...cos slodkiego?...organizm do mnie puka...kawalek gorzkiej mu wrzucam i z glowy:)
czuje się naprawde dobrze ze przeszlam na wega...mam taką satystakcje wewnetrzna.....co tam kawa z mlekiem krowim:) jak sie przejdzie pierwsze pare dni to potem...człek sie smieje ze przywiazal sie do jakiegos bialego plynu....i trzyma sie go tak mocno nie wiadomo po co:)
ale to oczywiscie kazdy tam ma swoją teorię i bedzie robil zgodnie ze sobą:).....ja to mam wiekszy problem pale!!! i bym pękła z dumy jak bym rzuciła to ścierwo....:(niby nie mam jakiś wiekszych objawow zy dolegliwosci...ale ta perspektywa raka czy tych innych choróbsk typu astma...itp mnie dobija:(...a i tak pale:((((((((((((((((((((( no to ci naopowiadalam o swoich nałogach pełną czapę....kurcze od wszystkiego sie można uzaleznic..jedzenia ludzi, fajek...chyba jestem taki typ :) juz tak mam...niedopszeee

User offline. Last seen 6 dni 23 godziny ago. Offline
Dołączył: 2008/03/12
Wpisy: 264

kurde to masz fajnie...ja nigdy dużo słodyczy nie jadłem...zresztą zawsze byłem szczupły....ale to pewnie zasługa fajek...palenie wyszczupla...a jak rzuciłem cztery lata temu papierosy to przeniosłem się na słodycze....jakieś hobby trzeba mieć...jeden hoduje znaczki inny zbiera rybki...nie pomaga nawet jedzenie słodkich owoców....może spróbuje z suszonymi owocami...a Ty Majka rzuć to świństwo...

User offline. Last seen 2 tygodnie 3 dni ago. Offline
Dołączył: 2008/01/05
Wpisy: 309

:) no wiesz zawsze jeden mniej nałog to juz sukces.....wlasnie wlasnie jak rzuce to pewnie sie na coś przerzuce;)...mnie tam nie wyszczuplalo palenie....i jadlam i palilam i d...rosła:)
no tak pewnie powiedzilaes nei pale i tak sie stalo? czy jakos sie wspomagales?...no :(

User offline. Last seen 2 tygodnie 3 dni ago. Offline
Dołączył: 2008/01/05
Wpisy: 309

nono owoce suszone morele uwielbiam....no i taki wybor ciastek z orzechami bez mleka i jaj.....i polecam gorzka czekolade...fajnie hamuje apetyt na slodycze....kiedys moglam zjesc cala mleczna i poprosilabym o dokladke:) a gorzka to 2 kawalki i z glowy na pol roku:) to juz od dawna tak robie....cukier to u mnie w domu dla gosci...i stoi taka paczka 3 lata:).....
oh ale pogoda zmulona............wilgoć i szarość...nie cierpie takiej pogody:((((( ale chyba jeszcze bardziej lata 40stopni i jakies afrykanskie upały:(((( ale letko depresyjnie sie robi:( low energy m.....ma.....am.........dsjfkfvkfvfncm...........................................

Najnowsze filmy

11 szczeniaków...
See video
mc shit
See video
Warszawa: wege...
See video
Sławni...
See video
Sławni...
See video
Wegetarianizm...
See video
Mięso (nie)...
See video
Wegetarianie w...
See video