Proponuję dzielić się tu problemami związanymi z wychowaniem i szkoleniem psów adopcyjnych, które są niejednokrotnie po przykrych przejściach. Chwalcie się osiągnięciami psów (i nie tylko psów, bo kto powiedział, że szkolic można tylko psy :) ) i narzekajcie, szukajcie porad. Może to, co napiszecie, zachęci innych do adopcji psiaka lub pomoże komuś uporać się z problemami z psem . Na dobry początek napiszę, że jeden z kieleckich bezdomniaków po tym, jak trafił do nowego domu we Wrocławiu, stał się gwiazdą - pokonał rasowce i wygrał klasę debiutów na Mistrzostwach Europy we frisbee. A teraz organizujemy kielecką grupę do pokazów na festynach na rzecz zwierząt bezdomnych. Oby się udało. :)
"Było miło, ale się zbyło...Ok, to już teraz wiem, na czym stoję, ale nie zrobię Ci tej przyjemności i nie zniknę bez pożegnania. :) "
oj oj, to sie porobiło:) heheheh
ty i przyjemnosc w jednym zdaniu? to lekka przesada:)...no ja tez wiem gdze stoisz - na wyimaginowanej szklanej gorze na ktorej trenujesz wyimaginowane zwierzeta i a wkolo pełno przyjacioł ktorzy dziwnym trafem znikaja jak pojawi sie mama:))))) albo jak się obudzisz.............
"Nie chodziło mi o specjalne względy tylko kulturalną rozmowę bez obniżania poziomu dyskusji osobistymi wstawkami. Rozumiem, że masz taki, a nie inny charakter i że może Twoje żarty mimo, że są nie na miejscu, niby są dla Ciebie normalne. Jednak inni nie muszą znosić tej jako to ujęłaś zgrabnie "polskiej mentalości". Nad charakterem też się pracuje. Pamiętaj, że masz psy ,a jaki pan taki kram - to odnośnie tematu. ;) Poczekaj troszkę, a zdziwisz się jakie będą "wyszczekane" wobec innych psów. ;)"
ąż sie boję jak się zdziwię:) ty zadnym autorytetem moralnym ani behawiorystycnym dla mnie nie jestes!(sama dla siebie z pewnością) i widze ze możesz sie powstrzymać od udzielania rad!.....nalegałabym żebyś znów nie wpierniczala sie w sprawy moich psów i mojego domu, przypominam ze wpisy wczesniejsze byly kierowane do kogos innego, więc nie oczekiwalam ze ktos mi bedzie na sile wciskal swoje rady...obiecuje nie żartować oczywiscie, tak tak masz racje popracuj nad charakterem....moje psy szczekają czasem ale żadko, za to twoje pewnie od razu rzucają sie do gardła. UWAŻAM ZE KTOS KTO NIE JEST CHOĆ TROCHĘ PSYCHOLOGIEM NIE MOŻE BYĆ DOBRYM BEHAWIORYSTĄ....BO TE WIEDZĘ NEI PRZEKAZUJESZ PSU CZY KOZIE TYLKO WLAŚCIELOWI!!!!!!!!!!!.i dziwi mnie ze choc jestes takim superspecem masz czas na to zeby na siłe wciskać komuś kto tego nie chce, czy jak sie wyraziłaś podkladać pod nos" tę niestrawną teoretyczną MAMAŁYGĘ.
"Wydajesz się być bardzo czuła na swoim puncie i jak sądzę, z tego, co napisałaś, nie oczekujesz wypowiedzi po tym jak sama coś napiszesz. No pewnie pochwalnej tak. Ale to forum, jakby nie patrzeć. :) Nie podeszłam do Ciebie na ulicy mówiąc Ci, co robisz źle. Ale jak tylko napisałam na forum (to miejsce na wymianę poglądów, jak sądzę) coś, co kłóci się z Twoim światopoglądem, odebrałaś to jako osobistą krytykę i się zaczęło.... Może lubisz "bić ludzi po gębie" za ich poglady, ale oni też mogą oddać i z tym czasem trzeba się liczyć. "
czy to forum czy nie kulturalnie było by zacząc od tego ..."czesc jestem behawiorystka widze tu pewne błędy wychowawcze jesli chcesz sie z nimi zapoznac chętnie pomoge"a nie opisywac moj przypadek konkretnie...i włazić mi do domu z buciorami i mowic mi czy ja mam pierwsza wychodzic w drzwiacch czy moj pies-bo to jest "nic nie warte". jak mialam nie odebrac tego do siebie? jak pisalas o moim psie i moim jego wychowywaniu?w sposob bardzo bezpardonowy- no taaaaaaa bo ty sie spieszysz, a ja mam skulić uszy po sobie i znosic to....zapomnialam
uwazam ze sa to bardzo delikatne tamaty i kazdy podchodzi emocjonalnie do swoich pupili...bardzo chetnie przyjme jakies konkretne rady...ale nie okraszone sformuowaniami typu "niewege , przedpotopowe i nic nie warte"...bo to juz nie jest PROFESJONALNA RADA...tylko robienie komus przykrosci. ostatnia rzecza jaka oczekuje od ciebie to pochwaly.......czy net czy ulica jakies podstawy kultury obowiązują.
no tak uwielbiam.....lać po gebie ludzi....i znow odwrocenie kota ogonem...bo powiedzilam, ze jak bym powiedziala komus cos takiego w taki sposob jak ty do mnie- to bym pewnie "dostala"...to ocena realiów a nie chęć bicia kogoś...........brzydze sie przemocą
"Pewnie, gdybym była świeżakiem wege, z rocznym stażem, z zerową wiedzą o schroniskach, wolontariacie itd oraz oczekiwała Twoich rad, a także odnosząc się do Twojej wypowiedzi, była młodsza i pewnie mało asertywna, abyś mogla mnie traktować nieco z góry (bo przypuszczam, że oceniłaś mnie według siebie i tego jak sama traktujesz innych), byłabyś dla mnie super miła. :)) To, że ktoś coś wie, nie znaczy, że traktuje Cię z góry. To nie jest nic strasznego. Swoją drogą, jeśli sama nie włożyłaś wysiłku w zdobywanie informacji, mając net, jak się teraz szkoli psy, powinnaś być zadowolona, że ktoś te informacje podstawił Ci pod nos. W Kielcach niewiele osób szkoli warunkowaniem pozytywnym, więc chcąc tak szkolić psa, zamykać sobie jednocześnie drogę do informacji i pomocy, bo ponoszą Cię ciągle emocje bez powodu, jest dla mnie mocno dziwną sytuacją. "
to że ty byś oczekiwała nie znaczy że ja tego oczekuję!!!!.....a traktowanie z góry wynika głownie z tonu wypowiedzi i pewnych dostadnych sforuowan, BO NIGDY NIE POWIEDZIALAM ZE MAM WIEKSZA WIEDZE W TYM TEMACIE I ZA DOBRA RADE ZAWSZE DZIĘKOWALAM...ale nie bede sie juz powtarzac...bo wogole nie rozumiesz o czym mowie,a to co powinnam to juz moja sprawa.....nie lubię jak na siłę ktoś mi wciska coś pod nos....i srednio mi się chce wierzyc w twoje dobre intencje.....no ty za to wiesz wszystko......telepatycznie możesz stwierdzic jaki jest stan danego schroniska nawet tam nie będąc....nie sądzę zebym byla od ciebie młodsza...poprostu tak mlodo wyglądam:) jedzenei marchewek, otwarty stosunek do świata i przychylny do wszystkich istot, brak jadu tak dziala:)))). Jakos bede musiala przeżyc ze nie trafie do najlepszej behaworystki na swiecie....i zamykam drogi wyjscia z tej czarnej dziury ignorancji...szczerze? to wolałabym wypić ropę z pulsującego wrzodu niż słuchać twoich rad!
," Dodam, iż dużo mniej (pomimo tego, co mi zarzuciłaś) pisałam o sobie osobiście niż Ty i dużo Twoich mało miłych wypowiedzi zlekceważyłam. Aczkolwiek zauważyli je ludzie od zwierząt w Kielcach. Naprawdę dużo przemilczałam, a może powinnam powiedzieć, co naprawdę myślę, a nie starać się być bezstronna. Na każdym wątku są Twoje wypowiedzi nie na temat, ale o sobie. I może niech tak pozostanie. Niech to będzie kącik Majki o jej masażach i barchanach. A ludzie z Kielc, którzy wiele robią dobrego, chcący współpracować i zdobywać wiedzę raczej tu się nie pojawią, co już mi oznajmili. W sumie spodziewałam się, że po akcji "zrób coś z moim psem, a najlepiej poproś mnie, abym pozwoliła Ci to zrobić", nie odezwiesz się na maila, mimo że oferuję pomoc po Twoich atakach na mnie. Bo nie o tą pomoc tu chodziło od samego początku, ale o urażoną dumę. Ale na to lekarstwa nie znam niestety."
moja duma? dawno o niej zapomnialam kajając się przed tobą bo zadałam jakieś niewygodne dla ciebie pytanie...np zamist narzekac na żle zorganizowany festyn trzeba bylo samemu brac sie do roboty! no tak ,ale ciebie nie bylo, w związku z tym samomianowałaś sie jurorką...ale pomieszaly ci sie imprezy bo to nie byl konkurs tanca latino tylko festyn charytatywny!
......no tak całe zamieszanie wynikło z tego że "przeoczyłaś" moją konkretna propozycje -" prosze wyszkol mi psa ja zapłace"(powtarzana kilkakrotnie)......pewnie jak bys tego nei przeoczyla nie doszlo by do tego calego zamieszania. Podziekowalam ci za propozycje napisania maila do ciebie! powiedzialm ze jak zakupie ksiazke to ci napisze.......jak bede meic jakies pytanie...najpierw prosisz czy pozwalasz mi napisac maila do ciebie..a potem bredzisz coś ze nie wiesz jak to bedzie bo ja czuje do ciebie jakies awersje.........psycho....ja tu zbieralam sie do napisania maila....a tu jakis schizy i znow maglowanie w kolo ...........czegos co sobei wyjaśniłyśmy i u mnie temat byl zamkniety
b.cieszy mnie że jestem taka "popularna" w twoich kręgach.....najbardziej smieszy mnie zarzut ze ciągle piszę o sobie ale czy do ciebie ciebie?:) ej sory że musialaś czytać o moich barchanach.....za to mnie mdło się juz robi od czytania hymnów pochwalnych na twoj temat........."jestem wege od 150 lat behawiorystka od 300, robie wszystko, a nawet wiecej jestem ponad, eh ta mentalnosc, festyny do bani....ludzie glupi".... blabla....takze proponuje zalozyc osobny watek sekta eurene- dobrze brzmi:)))(albo najlepiej iść na forum z poziomem odpowiadającym twoim "wysokim" wymaganim) gdzie oczywiscie ty bedziesz guru....świetna robota! tak trzymać...
krąg kielecki?!!!!!!!!!!!znaczy ty=mr Jackle i mr Hide? i pozostalych 20 twoich schizofrenicznych osobowości?:)))) hahahahhahaha dobre.
W moich kręgach(i to nie są zmyśleni znajomi zaznaczam) to słyszałam krotkie zdania na twoj temat...."kłotliwa, dużo gada..........., krytykantka i malkontentka"....i zero slowa na tak....:) no oprocz tego co TY piszesz na swoj temat....bo tu to cuda same:)))))))))))))))).....uwazam ze od oceniania osoby sa chyba inni.....?
dziewczyno!!!!!!!!!!!! wyluzuj ty przeczytalaś tylko parę książek a nie dostałaś Nobla z behawioryzmu czy nie odkryłaś szczepionki na raka!!!! więc wolę pisać np o tym jak mi minąl dzien i robic swoje, niż piać jakies poemy na swoj temat to napewno pomoże zjednoczyc ludzi we wspolnym dzialaniu.
Mysle tez ze mimo jakis utarczek slownych zawsze podkreslalam ze najwazniejsze jest tu wspolne dzialanie dla dobra zwierząt......i mimo roznic najwazniejsze zeby robic cos wspolnie i pomagac zwierzetom..więc w wielu wpisach to podkreslalam...a ty jakoś nie.....i kto tu jest przewrazliwiony na swoim punkcie? tupie nóżką i szantażuje ze wyjedzie z tego glupiego kraju? i ze zart- jedno cholerne zdanie- "troche mnie czasem wkurzasz:)...ale jak nie piszesz to smutno" odbiera jako atak, i obniżanie poziomu?..moze i nikogo nie interesuja moje problemy ze szkolą ale chyba tez wynika ze wegatarianie czy weganie to normalni ludzie ktorzy maja inne problemy.....takie jak problemy w szkole czy w zyciu.....więc trochę obalam mit niestety pokutujący w naszym spoleczenstwie z ktorym czesto sie spotykam, ze wegetarianin czy weganin to świr i FANATYK, z ktorym nie mozna porozmawiac o przyziemnych czy osobistych sprawach...ktory tylko potrafi gadac o sposobie krojenia marchewek czy ekologii czy pieskach..... TEgo CO NIE SA DO MNIE AdRESOWANE JESLI MI SIE NIE PODOBAJĄ...IGNORUJE, POPROSTU A NIE CZYYTAM Z LUBOŚCIĄ ŻEBY MIEC KOLEJNY IDIOTYCZNY ARGUMENT NA POPARCIE SWOJEJ WYŻSZOŚCI NAD INNYMI..ŻENADA.
. tak jedna mądra rzecz.....jaka powiedzialas( a nei to ja powieziałam)............nie ma sensu tego kontunuowac....totalna! kompletna! strata czasu na durne kłotnie z pania super-wege-behawiorystka od siedmiu boleści
"Pozdrawiam wszystkich pozostałych, którzy "polskiej mentalności" nie mają i rozmawiało mi się z nimi bardzo miło. :) "
.............a ja pozdrawiam tych co sa polsccy do szpiku kości:)i tych bez polskiej mentalności ze wszytkimi( z wyjątkiem jednym) mi sie równiez miło rozmawia
hmmmm...ponoc najgorsza cechą Polakow jest narzekanie...a ty jestes w tej dziedzinie niedoscignionym dla mnie wzorem...ale tylko w tej - takze chyle czoła( no i gratuluje super samopoczucia na swój temat, powinszować)...żegnam ozięble
no masz...a ja jednak wrócę do wątku i do tego co napisałaś o bokserach...mój futrzak jednak odstaje od swoich braci...jest łagodny...a nawet trochę ciapowaty...jak widzi innego psa to zaraz się kładzie...ba nie tylko psa...bo jak widzi kota to też tak reaguje....zawsze się z nimi bawił....ale nie wszystkie chciały się bawić stąd kilka sznyt na jego pysku....pewnie,że z czasem nauczyłem się jego zachowania czy mowy ciała....i kiedy się nie kład wiedziałem ,że mogą być kłopoty...na szczęście rzadko się to zdarza ....ale i tu muszę Ci przyznać racje...mam sąsiadów którzy taż mają boksera i jest dość agresywny.......nawet ich poprzedni pies też był agresywny co dowodzi ich złemu wychowaniu lub brakiem wychowania ...ale wracając do Tigera czyli mojego psa jestem szczęśliwy ,że ma taki charakter....nie przysparza mi przez to kłopotów ...a i na spacerze mogę w miarę swobodnie go prowadzić...czyli trzymając smycz dość lużno...
Majka czas do szkoły...czyli znów będzie o grzybkach..pryszczach i wysypkach...ale przynajmniej nie będziesz się nudzić ....a ile wiedzy Ci dostarczą....człowiek z dnia na dzień mądrzejszy.....szkołę z kończysz to gabinet otworzysz ....kupa luda przybędzie i kasą rzucą.....patrz jaka świetlana przyszłość.......
Było miło, ale się zbyło...Ok, to już teraz wiem, na czym stoję, ale nie zrobię Ci tej przyjemności i nie zniknę bez pożegnania. :) Nie chodziło mi o specjalne względy tylko kulturalną rozmowę bez obniżania poziomu dyskusji osobistymi wstawkami. Rozumiem, że masz taki, a nie inny charakter i że może Twoje żarty mimo, że są nie na miejscu, niby są dla Ciebie normalne. Jednak inni nie muszą znosić tej jako to ujęłaś zgrabnie "polskiej mentalości". Nad charakterem też się pracuje. Pamiętaj, że masz psy ,a jaki pan taki kram - to odnośnie tematu. ;) Poczekaj troszkę, a zdziwisz się jakie będą "wyszczekane" wobec innych psów. ;) Wydajesz się być bardzo czuła na swoim puncie i jak sądzę, z tego, co napisałaś, nie oczekujesz wypowiedzi po tym jak sama coś napiszesz. No pewnie pochwalnej tak. Ale to forum, jakby nie patrzeć. :) Nie podeszłam do Ciebie na ulicy mówiąc Ci, co robisz źle. Ale jak tylko napisałam na forum (to miejsce na wymianę poglądów, jak sądzę) coś, co kłóci się z Twoim światopoglądem, odebrałaś to jako osobistą krytykę i się zaczęło.... Może lubisz "bić ludzi po gębie" za ich poglady, ale oni też mogą oddać i z tym czasem trzeba się liczyć. Pewnie, gdybym była świeżakiem wege, z rocznym stażem, z zerową wiedzą o schroniskach, wolontariacie itd oraz oczekiwała Twoich rad, a także odnosząc się do Twojej wypowiedzi, była młodsza i pewnie mało asertywna, abyś mogla mnie traktować nieco z góry (bo przypuszczam, że oceniłaś mnie według siebie i tego jak sama traktujesz innych), byłabyś dla mnie super miła. :)) To, że ktoś coś wie, nie znaczy, że traktuje Cię z góry. To nie jest nic strasznego. Swoją drogą, jeśli sama nie włożyłaś wysiłku w zdobywanie informacji, mając net, jak się teraz szkoli psy, powinnaś być zadowolona, że ktoś te informacje podstawił Ci pod nos. W Kielcach niewiele osób szkoli warunkowaniem pozytywnym, więc chcąc tak szkolić psa, zamykać sobie jednocześnie drogę do informacji i pomocy, bo ponoszą Cię ciągle emocje bez powodu, jest dla mnie mocno dziwną sytuacją. Dodam, iż dużo mniej (pomimo tego, co mi zarzuciłaś) pisałam o sobie osobiście niż Ty i dużo Twoich mało miłych wypowiedzi zlekceważyłam. Aczkolwiek zauważyli je ludzie od zwierząt w Kielcach. Naprawdę dużo przemilczałam, a może powinnam powiedzieć, co naprawdę myślę, a nie starać się być bezstronna. Na każdym wątku są Twoje wypowiedzi nie na temat, ale o sobie. I może niech tak pozostanie. Niech to będzie kącik Majki o jej masażach i barchanach. A ludzie z Kielc, którzy wiele robią dobrego, chcący współpracować i zdobywać wiedzę raczej tu się nie pojawią, co już mi oznajmili. W sumie spodziewałam się, że po akcji "zrób coś z moim psem, a najlepiej poproś mnie, abym pozwoliła Ci to zrobić", nie odezwiesz się na maila, mimo że oferuję pomoc po Twoich atakach na mnie. Bo nie o tą pomoc tu chodziło od samego początku, ale o urażoną dumę. Ale na to lekarstwa nie znam niestety.
Pozdrawiam wszystkich pozostałych, którzy "polskiej mentalności" nie mają i rozmawiało mi się z nimi bardzo miło. :)
Bardzo proszę moderatora o zamknięcie wątku. W tej formie nie ma sensu, żeby istniał. A z pewnością robi złą opinię całemu forum. Kasuję wcześniejsze wypowiedzi jako bezsensowne, bo temat wątku przestał mieć w pewnym momencie znaczenie..
I proszę o usunięcie mojego profilu z tego forum. Dziękuję i pozdrawiam.
uhmam?????.....wiesz co nie bede zesmiecac watku psow, jakimis wstawkami osobistymi....ty masz czysty zołądek ja tez o tym napisalam, skrotowo i na temat...z tego co kojaże to potem raz jedno zdanie powiedzialam na ten temat( bo nie odpisywalas)...i to z formie żartu....że w sumie smutno jak nie piszesz-taki byl sens.........śmiejąc sie do siebie.....
spokojnie z Birbalem czy Baribalem czy inaczej zwanym Baribaldim, czy Bimbulem...no i tak mozna wymeiniac ...poradzimy sobie jakoś sami, czy przy pomocy innych fachowcow
takze nie przejmuj sie moja w twoim mniemaniu awersja.....bo nie wiem po co to znow wyciagasz.....o i przekrecasz sens wypowiedzi bo chodzilo mi o ton w jaki przekazujesz te wiedze, ktory wzbudza czy może ja wzbudzić...... tlumaczylam ze nie podobaly mi sie pewne sformuowania(uwierz moja reakcja byla nadzwyczaj mila...przeciez jak bym podeszla do jakiejs neizanej baby i jej zaczela bez zbednego wstepu kurtuazyjnego mowic ze jest niewege czy przedpotopowa.....i do tego nie pytana o zdanie...to by mi przyłoiła w pysk), i ze glownie to jest mi przykro............może pogardliwie nazwiesz to polska menalnoscia.....ale pewnie i jestem wlasnie taka polska jak wiekszosc ludzi w tym kraju......nie zamierzam przepraszac za to
dla mnie sprawa jest jasna powiedzialysmy co mamy sobie do powiedzenia .....a tu widze ze kazde zdanie traktowane jest jako czychanie na ciebie....i chęc zaczepki...ja jestem chyba prosciej skonstruowana bo jak czysta atmosera to czysta.....a nie będę sie tu teraz trześc ze strachu i ważyc kazde slowo żeby czasem ..nie wiem ktos ...jakos nieopatrzenie to zrozumial czy robil z zartu(nawet jesli go nie smieszył) powod do dyskomforu......takze spokojnie....pisz sobei o zwierzakach....masz jakąs wiedze...i pewnie komus sie to przyda.....ja to w dyskusje z toba sie nie wdaję....bo za stara jestem na to żeby mnie traktowano z gory....myslalam ze to forum...gdzie mozna zazartowac czy traktowac się na luzie.....a nie kącik porad Pani Beh
ok jak tam cos bedzie trzeba to pisz w kwestiach organizacyjnych czy jakis akcji.....chętnie pomogę......co do pisania na forum to się wypisuje z układu.....jakos mnie to stresuje...a czego jak czego stresu mam potąd....nie! potamtąd albo jeszcze wyżej.........także bedzie mi miło jak nie odpowiesz mi juz na ten wpis...nie ma oczym gadać......pozdrawiam
Kurcze, jeszcze nie zauważyłam jednej wypowiedzi Tigera. Wybacz. :) Otóż masz rację, że psy trzeba uczyć łagodności i niwelować agresję, jeśli chodzi o obiekty, które uznają za konkuretnów lub jedzonko (i niestety w przypadku braku socjalizacji z dziećmi, pies może tak traktować malutkie dziecko). Natomiast psy nie są stworzone do atakowania ludzi ot tak. Obrony i ataku się uczy. Pies w stadzie unika agresji tak długo, jak się da. Pierwsze co włącza mu się ucieczka. Niestety ludzie niekiedy wpajają psom nienaturale reakcje ze wzlędu na swoje potrzeby. Potrzeby mogą być związane z pracą psa (policja itd), ale niekiedy niestety jest to czyjeś widzimisię, często mocno wypaczone. No i brak socjalizacji to jest coś, co maksymalnie buduje u psa problem z agresją. A do tego oraz bicia często posuwają się specjalnie ludzie ,którzy hodują psy do walk itd. Mam nadzieję, że prawo się kiedysza nich weźmie. Po te psy, nawet po nalocie jakiejś organizacji na hodowlę są psychcznie nie do odzyskania. I niestety eutanazja staje się często jedynym wyjściem.
Majka napisała:
"psy mają podobna do nas nature....jednak z tych teorii najbardziej przypadla mi do gustu ta gdzie czlowiek czy pies rodzi sie jako tabula rasa( ale pewne predyspozycje ma) i dalej do popisu maja czynniki zewnetrzene- ten co ma owe predyspozycje łatwiej go "zepsuc""
... i ma rację. Psy mają podobną do nas naturę, bo mniejsze znaczenie ma ich drapieżność, ale to, że są zwierzętami stadnymi...jak my. Monty Roberst wymyślił wspaniałe rzeczy w pracy z końmi, ale uzasadnił ich działanie bardzo dziwnie i moim zdaniem źle. Twierdził, że kontakt koń-człowiek opiera się na zasadach zwierzę roślinożerne-drapieżca. A tu się po czasie okazało, że tak samo jak te roślinożerne konie reagują na człowieka, reagują też inne stadne zwierzęta, w tym drapieżnicy. Zasady te same.
Część zwierząt rodzi się faktycznie jako tabula rasa, niektóre muszą nawet się uczyć polowac, bo nie mają instyntu, inne mają go od początku. Z psem jest jak z dzieckiem trochę. Jeśli dziecka nie nauczy się mówić do ktoregoś roku życia, nie będzie mówiło. Stąd taki problem z dziećmi wychowanymi przez zwierzęta. Jeśli pies nei będzie sięwychowywał wśród innych psów w pierwszych tygodniach żcyia, nie reaguje na sygnały uspokajające, czyli psią mowę. Brak socjalizacji odbija się podobnie, daje w efekcie strach i możliwą agresję. Tak samo bicie dziecka i psa daję w przyszłości u dziecka efekt w postaci objawów DDD, a u psa zwie się to po prostu agresją lub lękiem. Itd, itd...
Ojej, nie było mnie, a tu tyle napisane, że nie wiem, od czego zacząć odpowiedź.... Pewnie znów będzie długa...:(
Tiger, z tego ,co przeczytałam, masz obawy głównie co do wielkości psa. Idąc tym tropem labrador czy też pies jak Birbal w nieodpowiednich rękach to niebezpieczeństwo. I tak jest w rzeczy samej. Tym bardziej, że statystyki mówią same za siebie. Przez psy rodowodowe ras niby agresywnych pogryzień nie było w Polsce. Czyli psy zadbane psychicznie, socjalizowane, po rodzicach testowanych psychicznie, jak się okazuje, nie stanowią zagrożenia. Tym bardziej, że są pod stałą kontrolą. Pies, który na ringu na wystawie okaże agresję, wylatuje. Psy zaczynają stanowić zagrożenie, gdy właściciel traktuje je jak maskotkę nie zdolną do uczynienia krzywdy nikomu. Kiedyś wkurzyłam się idąc przez park z rottweilerem, który był w kagańcu i na smyczy. Mijała mnie kobieta z dalmatyńczkiem, który tak atakował mojego psa, stawał na tylne łapy, pani nie dawała rady go utrzymać. Oczywiście jej pies był bez kagańca. Co ciekawe, pani zaczęła wrzeszczeć, że mam psa mordercę i jej pies to czuje... W tym momencie jedynym psem, który stanowił zagrożenie był ten dalmatyńczyk w rękach niezrównoważonej kobiety. Nie skupiała się ona na wychowaniu, szkoleniu i socjalizacji psa. Pewnego pięknego dnia dalmatyńczyka nie utrzyma, a jej "mądry" pies dostrzeże "bestię" w dziecku lub mniejszym psie, co skończy się tragicznie. Jak często u nas w Polsce słyszę teksty "mój pies nie gryzie, niech się pani nie boi", podczas gdy brytan ostro nadciąga sygnalizując, że ma ochotę zjeść mojego psa lub mnie. W zeszłym roku mój pies o mało nie wykończył się po pogryzieniu przez owczarka niem., na tej właśnie zasadzie. Miał uszkodzone jelita, kręgosłup itd. Dlatego od tej pory noszę ze sobą gaz.
A co do wielkości psów - każy powinien brać odpowiedzialność za wychowanie swojego psa, niezależnie od wielkości. Przykładowo jamnik jest niewielki, bo miał włazić do nor, ale miał też chwytać zwierzęta, więc ma zęby jak ONek. Są terriery, które mimo bardzo małego wzorstu mają silny ścisk szczęk i są bardzo zajadłe. U mojego sąsiada w zeszłym roku malutkie terrierki o mało nie zgaryzły psa. Właściciel nie umiał ich odgonić, bo go gryzły... Taki pies może zrobić dziecku krzywdę jak każdy inny ,a wystarczy ,że dziecko się przewróci i tragedia murowana. Kilka lat temu prowadzony na smyczy typu flexi jamnik zaatakował owczarka znajomych. Smycz się nie zablokowała, jamnik dopadł do owczarka i wyrwał mu potężną dziurę w boku. Owczarek od razu trafił na stół operacyjny. Jamnik nie miał kagańca, bo kto zakładałby kaganiec małemu psu...
Psy to drapieżniki i oczywiście, jak napisałeś, Tiger, można je tak ułożyć i wychować, aby nie zachowywały się jak drapieżniki wobec ludzi czy pewnych zwierząt, choć instynktu do końca nie wyeliminujesz - dlatego trzeba znać dobrze psią psychikę. Ale biorąc pod uwagę, jak mało osób w Polsce zdaje sobie sprawę z tego, że z dzieckiem należy psa socjalizować, bo inaczej może zapolowac na szybko poruszającą sie i piszczącą istotkę, to mamy problem. Ludzie myślą, że jak dziecko jest w wózku, a pies obok w kojcu, to jest to rodzaj socjalizacji...
Tiger, jakiego masz psa? Na zdjęciu jest chyba bokser. Bokser z pochodzenia jest niestety psem bojowym. Jest fajnym psiakiem rodzinnym, ale w złych rękach też potrafi pokazać ząbki i skłonności dominacyjne. Jest energiczny i dobrze się szkoli, ale trzeba mu przez to zapewnić dużo ruchu i zajęć. Potrafi być dość niebezpieczny wobec innych psów (trzymanie jak u astków), a na pewno wobec innych zwierząt gospodarczych (nie był nigdy pastuchem, więc łańcuch łowiecki u niego nie jest przerwany na zaganainiu), jeśli się go odpowiednio nie ułoży. Należy do molosów II grupy kynolog., czyli tej samej, z której wywodzą się rottweilery, owczarki środkowoazjatyckie i kilka innych z listy psów agresywnych. Mój pies był mocno pocharatany przez boksera. Jedna pani od nas ze szkolenia żaliła się, że na stadionie Leśnym jej pies i ona byli zaatakowani przez 2 boksery. Moze ze 20 lat temu była moda na boksery, tak jak teraz na labki, a wcześniej na rottki. Ludzie zaczęli je często kupować włąśnie ze względu na opinię groźnych psów i robili z nich groźne psy. Wtedy też było sporo pogryzień przez te psy i psy miały opinię morderców. Bokser mojej znajomej zaatakował jej babcię ,która faktycznie zachowywała się dziwnie i pies uznał to za zagrożenie. Efekt ugryzienia był na tyle poważny ,że babcię zabrało pogotowie. Każdy pies moze być groźny, gdy się go źle poprowadzi. NIestety taka prawda. Na szczęście liczę na to ,że po kilkunastu latach braku mody na daną rasę, jej zła opinia zostanie zapomniana, ale moda nie wróci. I przy okazji wzrośnie świadomość ludzi.
Majka, masz rację, zachownia agresywne występują u wielu zwierząt, nie tylko drapieżników. Zachowania agresywne, nie agresja, bo w behawioryźmie to dwie różne rzeczy. Zachowanie agresywne może być wywołane strachem, chęcią obrony małych itd, itd. Agresja często nie ma konkretnego podłoża, moze wynikać z choroby psychicznej, ale to dotyczy 1% psów. I to czasami można traktować w kategoriach agresji wrodzonej. Jednak częściej mamy doczynienia z nabytą. Czyli przykładowo - z tym wypadkiem Birbala przy misce było to zachowanie agresywne, ale nie świadczy to o tym, że Birbal jest psem z agresją. Zrobił coś, co w stadzie psów jest naturalne ,zgodne z zasadami. Dlatego wystarczy nauczyć go ,że zła reakcja przy misce jest zbędna.
Pewne zwierzęta mają w instynkcie naturalne zachownia, które są dla nas groźne. Nie schyla się nad kozłem, bo odruchowo może szarpnąć głową do góry i przebić nam rzuchwę (takie przypadki były i to w naszym woj.), nie schyla się przed baranem, bo strzeli nam z bańki, nie staje się za koniem, bo dostaniemy z kopyta. Często o tych zwierzętach słyszałam, że były łagodne i nagle okazały agresję, a powyższe zachowania są niewytłumaczalne. :) Przypadki zabicia człowieka przez zwierzęta inne niż pies też się zdarzają i to wcale nie rzadko. Jeśli człowiek przeżyje, często sprawy nie nagłaśnia się w mediach, bo na wsiach traktuje się to w kategoriach wypadku.
Niektóre zwierzaki żyjące w naturze lubią też sobie pofolgować w przeganianiu intruzów. ;)Hipopotamowi na przykład definitywnie nie warto wchodzić w drogę. :) Lubi też przewracać łodzie.
Pamiętajcie, że jeśli ludzie nie znają czegoś, to się boją, a jak się boją to nienawidzą. To spotyka często zwierzęta. Ale i nas, wegetarian w jakimś sensie. :(
Często głównym motorem strachu są media. U mojej znajomej pojawili się przedstawiciele pewnej gazety, aby zrobić zdjęcie rottkowi i pogadać z nią o psychice rottków. Pies był w kojcu. Znajoma poszła po smycz, żeby go wyprowadzić i z okna zobaczyła, jak reporter kopie w ogrodzenie kojca i robi zdjęcia szczekającemu psu... No i mają bestię.
Rottkę moich znajomych, bardzo łagodną, wręcz ciapowatą, pogryzły 3 setery myśliwego. Chodziły same po osiedlu. Wepchnęły ją do rowu, gdzie wpadła na główkę i zostałą sparaliżowana. Właściciel seterów, myśląc, że skończy się na uśpieniu, obiecał zwrot kosztów leczenia, żeby tylko nie informować policji. Jak okazało się, że rottka zostanie poddana długotrwałemu, kosztownemu leczeniu, powiedział, że pewnie sama zaczęła, bo to pies morderca. Ludzie nie mogli nawet wyjść z ledwo człapiącą sunią w kołnierzy na spacer, bo setery leżały pod ich bramą i jadły jakieś kości.
Moja rottka (zamiast siębronić próbowała uciekać) i ja przy okazji broniąc ją zostałyśmy pogryzione przez 3 kundle średniej wielkości, ONkowate, które spacerowały same po całej wsi. Ich właścicielka wybiegła do mnie i próbowała mnie bronić (a akcję zakończył strzał w powietrze faceta, który mieszkał obok), ale potem pochwaliła się, że jak zaatakowały panią z jamnikiem, pani wzięła psa na ręce, ale ją psy pogryzły solidnie...
Możnaby na ten temat pisać w nieskończoność, ale psy z listy, w zdecydowanej większości nie były sprawcami pogryzień w Polsce. Lista objęła psy tylko rasowe, które nigdy nie gryzły. Poza listą pozostały psy, które faktycznie były sprawcami pogryzień (pomijajać powody tych akcji). Nadal nie są kontrolowane dzikie hodowle. Na liście znajduje się pitbull, którego przedstawiciele są jeszcze nieliczni w Polsce, ale na liście brak amstaffa, który wygląda niemal identycznie i to najczęsciej te psy chodzą u boku osób, których bardziej boję się niż ich psów. Przy czym są to psy bez rodowodu, a lista i tak obejmuje tylko rodowodowe. Jeśli zapytać się takiego dresa, co to za pies, powie - pibull, jeśli zapyta się go o to samo straż miejska, powie - amstaff i ma z głowy pytanie o pozwolenie, które i tak jest bez sensu, bo pies nie ma rodowodu. Ta lista nigdy nic w Polsce nie zmieniła na lepsze, jest niejako mydleniem ludziom oczu. Za dużo u nas strachu i nienawiści, za mało edukacji i chęci zdobywania tej wiedzy. NIecały rok temu było pogryzienie przez dwa ONkowate psy i to bardzo poważne. Takich też nie ma i pewnie nie będzie nigdy na liście. Choć NIemcy mają listę opartą między innymi o wielkość psa. Ale faktycznie w stosunku do innych psów coraz częściej bywają agresywne amstaffy (mają zakodowaną chęć pogoni za szybko poruszającym się zwierzęciem i chwytanie), często są bez kagańca i nawet strach zwrócić uwagę właścicielowi. Znam kilka bardzo dobrze wychowanych i tych się nie czepiam. Ale niedaleko mnie mieszka facet, który wypuszcza samego amstaffa (z rodowodem) i mimo, że płacił już mandaty, prawo ma gdzieś. Tak więc ze swoimi psami nie wyjdę przed bramę sama ze strachu, że właśnie będzie biegł amstaff. I za takie rzeczy prawo powinno się bezwględnie wziąć po to, żebyśmy mogli bezpiecznie chodzić po ulicach.
Jakiś czas temu moja znajoma z pewnej fundacji została pogryziona przez amstaffa bez rodowodu, któremu próbowała pomóc z powodu złego traktowania psa przez właściciela. Oprócz niej oberwały jeszcze 2 osoby. Okazało się, że pies był "szkolony" do walk (poprzez bicie), o czym nie krępował się oznajmić przy policji właściciel. Póki nie zacznie się tempić takich ludzi, psy najpierw będą cierpieć, aby w końcu w wyniku bólu i strachu stać się bestiami. I nikt nie zwróci uwagi na ten ból i cierpienie, każdy powie - bo pies tej rasy to bestia.
W Polsce obcinanie zwane kopiowanem uszu i ogonów u psów jest zabronione. Rok temu do wetów przyszedł dres z malutkim, słodkim amstaffkiem. Postawił go na stole i kazał ciąć uszy. Wet odmówił, powiedział też, że przed każdm zabiegiem pies musi być zaszczepiony, przebadany itd, pomijając kwestię, że cięcie jest nielegalne. A dres na to - tnie pan czy nie, bo jak nie, to sam utnę... Co wyrośnie z tego wystraszonego i stłamszonego psiaka - wiadomo.
Kilka lat temu byłam u rottki, która sprawiała problemy. Psychicznie była wykończona. Zachowywała się jak zastarszona, potem też wyszło, dlaczego. Ale nie o tym chciałam pisać. Zapytałam właściciela, kto obcinał ogon psu, bo widzę, że nie jest to efekt zabiegu wet. A on nie kryjąc się z niczym powiedział, że "hodowcą" jest rzeźnik i on zawsze sam tnie. NIestety nie chciał mi powiedzieć, jak się nazywa ów rzeźnik. To jest właśnie efekt istnienia dzikich hodowli, z którymi coś trzeba zrobić. "Produkują" psy, które mogą być zagrożeniem. Ale psy te też cierpią nie raz katusze. To wszystko zmierza do problemów z pogryzieniami i nie ma to nic wspólnego z rasami psów. Tylko edukacja i odpowiednie przepisy ,sensowne przepisy mogą coś zmienić.
Co do powstawania teorii, Majka, to nie rozumiem... Nie tworzę teorii, ale je opisuję, jeśli uznać wyniki badań za teorię. W szkoleniach siedzę od wielu lat. Tworzyć może ktoś, kto nie zna już istniejącej już wiedzy i nie szpera po źródłach. Więc trochę nie rozumiem. No i niekoniecznie mi miło, że przy okazji każdej dyskusji wychodzi temat wkurzania Ciebie przeze mnie. To obniża poziom dyskusji i moją chęć dyskutowania. Byłoby milej bez takich osobistych nieuzasadnionych wstawek. I nie piszę tego dlatego, że chcę się kłócić ,ale właśnie dlatego, że nie czuję się z tą sytuacją komfortowo. :(
Nie napisałaś mi maila odnośnie próblemów, jakie masz z Birbalem. Jakby coś się działo, pisz. Szkolenia ruszyły, ale powiem Ci szczerze, że nie wyobrażam sobie, jak mogłabym szkolić psa komuś kto ma do mnie awersję i do tego, co mówię. Mówię poważnie. Bo odstawiając na bok emocje, szkolenie opiera się na dobrych relacjach i akceptowaniu wskazań prowadzącego, i to jest szalenie ważne. Dlatego w razie czego będę Ci szukać miejsca u kogoś innego, tylko proszę bądź miła dla tej osoby. ;)
Dla koziołka jakieś lokum być może będzie miał Czarek z Vivy.
Tu następna ofiara ludzkiego okrucieństwa:
http://www.blog.viva.org.pl/2009/08/09/niezwykle-odnalezienie-kozy/
Koza niestety po jakimś czasie umarła...
NIestety tych zwierząt jest coraz więcej i nie ma ich gdzie umieszczać ,a te gospodarstwa agroturystyczne nie zawsze są godne zaufania (ostatnio przekonaam się o tym kolejny raz), a wyliczać te niegodne zaufania możnaby długo. Można opłacać lokum u jakiegoś człowieka na wsi i być właścicielem zwierzęcia,ale na to barkuje już pieniędzy. Nie chcę wypowiadać się o Stangrecie, bo nie mam pewnych informacji ,a nie chcę mówić czegoś na podstawie plotek. To, co widziałam natomiast ,w ośrodku obok, bardzo mi się nie spodobało. Kozy były zestresowane, na małym terenie, biły się przez to, pozbawione świeżego jedzonka itd. Znam jeszcze sytuacje w kilku innych miejscach w okolicy i nigdzie bym kozy nie dała. :(
Wiem ,że temat listy psów zawsze pozostanie gorący, ale teraz proponuję wrócić do tematu problemów, jakie macie ze swoimi adoptowanymi psami i innymi zwierzami, bo też nie uprawiajmy gatunkowizmu.;) I nie tylko problemów - możecie się też chwalić osiągnięciami. Miło się czyta takie rzeczy. :)
Jeden z moich psów idzie ze mną na szkolenie do grupy koleżanki, coby nieco wyciszyć się w obecności obcych psów. :) Psiak był pogryziony przez 2 owczarki i huskiego, no i wrócił dawno temu z adopcji po przykrych przejściach. Ale że jest genialny, to myślę, że przed nami tylko kolejne osiągnięcia. ;)
NIestety żaden z właścicieli grupy do pokazu nie jest wege, więc pewnie nikt tu o swoim psie nie napisze, a szkoda. Jeden wege będzie, ale pewnie tu na forum nie wejdzie. MIała być jeszcze jedna wegetarianka, ale praca nie pozwala jej dołączyć do grupy, a jest świetna jeśli chodzi o doprowadzanie psów po przejściach do normy. Uwielbiam wspópracę z nią, bo jest bardzo konkretna i konsekwenta. Psiaki są rewelacyjne mimo swoich przejść i urazów. Właściciele to grupa świetnych młodych ludzi, w większości wolontariuszy od zwierzaków. Muszę ich pochwalić, bo coniektórzy, mimo młodego wieku mają wielką wiedzę na temat wychownia psów. To mnie bardzo cieszy. Tak więc pozostaje nam tylko teraz połączyć pracę z zabawą. :)
powiadasz ze drapiezniki tylko?.....no a co mi powiesz o agresji takiego slonia czy nosorozca czy hipcia? ten to dopiero potrafi nadziać....no a szerszenie?.....widziales atak szerszeni? na ul pszczeli?....no rzeź!.....no chyba ze szerszenie to miesiarze?hehehheh..no dobra to pszczoly tez potrafia dziabnąc....w obronie nie w obronie.....jak by nie mialy jakiejs agresji w sobie to by najwyzej uciekaly...a tu wystarczy za blisko podejsc albo za wysoka temp albo glodne i sru:) do ataku:) czyli ogolnie u wszystkich gatunkow poczucie zagrozenia wywoluje agresje...no tak czy nie?;)
ok dzis mnie czeka weekendowa szkolka.....czas na mnie.............no ten rok to bedzie hardcore w porownaniu z tamtym juz mnie strasza jakie to bedziemy miec zajecia...jakies masaze i zabiegi na cale cialo:(....no nie ja to lekarza wstydze sie rozebrac- chodze tylko do tych starych i ślepych...chyba na czas zajec bede wykrecac korki:( kurde...jak bym wiedziala ze tyle nauki i jakies obnażanie przed obcymi osobami to bym za chuchu nie poszla:(...ale teraz to juz kasy szkoda....ale nie wiem jak ja przez to przebrne:( najwyzej zrezygnuje.......cholera no.....czlek to sobie lubi zycie utrudniać...masakra jakas.....za cholere nie wymeinie swoich barchanów na jakies jednorazowe tini-mini stringi!!!! o nie veto! nie dam sie!
hehhe co do kotow...to zupelnie inna para kaloszy:).....szczerze to wpadam w wieksza panike jak mam wykąpac kota czy wyczesac futro jak nei lubi....albo ..ło laboga obciąć pazury......kotu mamy obcinam...to masakra.....ktos go trzyma a ja rece obwizane recznikiem ..albo rekawice grube...to juz wole poglaskach wielkeigo rotwailera:)
psy mają podobna do nas nature....jednak z tych teorii najbardziej przypadla mi do gustu ta gdzie czlowiek czy pies rodzi sie jako tabula rasa( ale pewne predyspozycje ma) i dalej do popisu maja czynniki zewnetrzene- ten co ma owe predyspozycje łatwiej go "zepsuc"...ale pewnie jeszcze dluga droga zeby wyciagac jakies pewne wnioski....jeszcze wiele badan i duzo móżgów do pokrojenia..................
wszystkie drapieżniki są z natury agresywne....mają to już w genach....ale poprzez wychowanie i trening można je zniwelować...i kotek np. puma jest łagodna ,oswojona i nie rzuca się na opiekuna...ale coś nie chce mi się wierzyć,że psa trzeba uczyć takiego zachowania...to raczej odwrotnie....trzeba mu wpoić łagodność...a może się mylę...w końcu psy do walki są szkolone...
hej tak mi siedzą w glowie te twoje rogatowelniaste zwierzaki....pewnie ameryki nie odkryje bo pewnie juz tam pukaliscie ale moze by przyjeli je w "4 koniach"?...bo slyszalam ze tam maja dobrze, pelnia tam funcje jak kolwiek to zle zabrzmi ale żywej dekoracji....a o stangrecie źle slyszalam opinie(ale to tak tylko slyszalam)..moze gdzies tam wlasnie? ...albo jakis agroturystycznych?...gdzie dzieciaki z wycieczkami odwiedzaja?..no nie dzwonilam nigdzie...bo co bede robic zamieszanie jak nawet nie wiem czy od ostatniego wpisu o nich cos sie nei zmienilo?i czy wogole o takie miejsce dla nich wam chodzi?...pewnei juz wszystko obdzwonieone...a ja tam wystrzelam z opuznieniem...no ale moze nie................daj znac jak cos
hej poczytałam troche o agresji u zwierzat i ludzi.....zadziwiające jak bardzo jestesmy podobni...wiadomo wychowanie, socjalizacja, agresje u obu gatunkow wzbudzja takie sam e czynniki, upał, tłok, poczucie zagrożenie.....teorii o przyczynach agresji jest wiele, przyczyny genetyczne czy biochemiczne(np wydzielanie sie serotoniny), przyczyny spoleczne, srodowiskowe....i tyle teorii co naukowcow...jedni mowia ze czlowiek jest bestia i tylko normy spol i czynniki zewnetrze czy strach przed karą sprawia ze zachowują sie poprawnie...inni ze tylko wychowanie i jakies sytuacje zyciowe maja na to wpływ, inni ze jakies płyny w mozgu sa wdzielane....i czlowiek ma predyspozycje to tego....ja bym tak nie rozdzielala ze ludzie sa agresywni naturalnie od urodzenia...a psy to nie....z resztą skoro tyle mądrych głów całe życie kombinuje jaka jest przyczyna agresji u czlowieka i nei doszli do jednego slusznego wniosku? to jaką można mieć pewność co do psów? podejzewam ze mniej bylo mimo wszystko przerowadzonych badan statystyk na zwierzetach niż na czlowieku ...waidomo czlowiek pepek swiata wiec wiecej sie kasy poswieca na tego typu badania.....więc najpierw tworza jakies móżgi 11 ras a potem ją obalają.......najpierw karac psa...a teraz juz nie wolno......a biedny czlowiek w tym wszystkim zagubiony i skołowany siedzi.......trochę bym uważała z teorią ze nie ma wrodzonej agresji...mózg i organizm zarowno psa jak i czlowieka to jeszcze bardzo nieznany teren gdzie naukowcy błądzą po omacku...więc jednak zarowno czlowiek jak i pies może mieć jakies predyspozycje do agresywnych zachowań....ale nie jest agresywny od urodzenia.....:) heh tylko czekać az jakas nowa teoria obalająca poprzednia powstanie...nono niby mnie czasem wkurzasz....ale jak sie nie odzywasz to kaszanka:)
heheh sznurowka? załatw buty na rzepy:) ta lista wiadomo jest umowana i nie pisze tam ze to rasa adresywna tylko uznana za agresywna.....chodzi o to żeby zakomunikowac ze to są silne psy z silnymi zebami i psychiką i czasem lepiej chyba nie ktore kraje doszly do takiego wniosku ...zakazac takiej rasy niż tlumaczyc obywatelom ze taki żle ulozony pies to jak odbezpieczony granat....wiadomo ze to kwestia wychowania....u mnie najbardziej agresywny jest jeden cocker spaniel no i ta mala suczka z dolu o ktorej ci kiedys opowiadalam...sasiadka straz miejska i takie tam.
co do amstafow to je uwielbiam....moj chowal sie od malego z takim jednym nomen omen Tiger sie wabi:) jakie fajne dzwieki wydaje....no i bawia sie cudnie.....więc to kwestia osobistych jakis przezyc tez...pitbul nie...ten chapie...ale wiadomo ze nei podchodze do kazdego amstafa....czy innego psa ktorego nei znamy tylko te do ktorych mam zaufanie i sie znaja od malego....drugi kumpel Birbala to Diego:) labrador...no jak sie widzą to siadaja z daleka i patrza z taka miloscia i rozrzewnieniem na siebie:) .no ale oczywiscie wlascicielom sie zawsze spieszy wiec z zabawy lipa:(..oki spadam z niunkiem bo mi zawisa na rece a spojzenie jego mowi...no juz nie stukaj w te guziki...pozdrawiam
paaaaaaaaaa
jasne,jasne...jak mnie zaatakuje pekińczyk i wyrwie sznurówkę z buta to nic...ale jak piesek typu amstaf podejdzie ,to pod wpływem adrenaliny robię się nerwowy.....mam jakoś zakodowane,że to psy agresywne i już....może to przez złą propagandę i niewiedzę...ale tak mam .... taki pies w nieodpowiednich rękach to broń......choć pewnie większość właścicieli twierdzi,że to łagodne i potulne futrzaki....
HEJ no wlaśnie.....a tymi rasami to jest pokomplikowane.....szukając statystyk jednak z nich wynika ze prawie 50proc to psy rasowe reszta mieszance..i głowny nacisk jednak na mieszance tych ras choc tam Ony tez maja swoj wklad. ( to te do ktorych dotarlam)
z tymi statystykami to jest tak ze tez one robione są chyba na podstawie zgłoszen pogryzien?....więc każdy duzy pies to ponecjalne powazne zagrożenie.....a moja obserwacja jest taka ze najbardziej agresiv sa te małe.....kundelki albo o! pekinczyki( male wredziole z plaskimi pyszczkami:)...tylko ktory czlowiek pjdzie na policje bo mu chiuaaua rozerwal sweter...choc agresja u niego byla duza i zaatakowal z cala siła swego nimi ciałka?..wynik obducji- dziura w swetrze:)...pewnie policja by go pogoniła...pani my tu gwałty, wypadki, dealerzy dragow, podofili łapiemy a wy tu obywatelu z dziurą w swetrze?heheheheh
takze chetnie zobacze te statystyki bo sie nei moglam dokopac gdzie jest mowa o tak wysokim procencie atakow przez psy w typie ONa no sprawa tak jakby mnie dotyczy.
swoja droga to z czego to wynika? ze wiele kundelkow ma cos z Ona? czy ze ludzie ktorzy biora wlaśnie takie maja wyższy poziom agresji?czy ze jest ich poprostu najwiecej?
skoro niema psow agresywnych i to nie kwestia rasy to co dają te statystyki i jaki z nich moral?z tego co widze to jednak najwiecej biega labradorow i jorkow..ony nie sa juz tak popularne przez ostatnie lata
co do ras uznanaych za agresywne.....pewnie zaden pies sie rodzi sie taki....ale jedne mają wieksze sklonnosci do tego niz inne wg mnie.....no sama bylam swiadkiem jak merdający 3miesieczny szczeniak(Birbal) podszedl do takiego pitbula i ten bez ostrzezenia dziabnal go w nos! akcja byla tak szybka ze nawet nie zauwazylam ataku dopiero potem krew naplynela...........co by nie mowili naukowcy..........obchodze z daleka takie psiurki...no chyba ze znam je dobrze i ufam wlascicielowi.te psy są super do dzieci ludzi...wielu zachwala jakie łagodne...no ale do innych psow to juz niie przelewki. no nawet jak ogladam jakies animal planet to nawet najgrozniejsze zwierze najpierw daje znaki...czy warknie czy nastroszy siersc........jakies ostrzezenie....no może bylo to ostrzezenie, tylko bylo tak szybkie jak i dziabniecie....dobrze ze skonczylo sie na strachu i powierzchownej rance....no ale od tego czasu nie puszczam psa na osiedlu tylko gdzies za na odludziu.
mam nauczkę...i jak inni puszczają pieski to az mam ciarki i prosze zeby tego nie robili:( te psy powinny meic kaganiec dg prawa...ale konczy sie wiadomo jak.....na zwyklym luzno zalozonym pasku albo i wogole bez a kaganiec w kieszeni......powinna byc to kwestia odpowiedzilnosci wlasciciela tez troche pies jest agresywny do innych wiec zakladam mu kaganiec...a nie jak inny podleci to jego problem.........pewnie po czesci tak.....ale pelno malych psow biega bez smyczy no i ci ludzie zasluguja najwyżej na ochrzan czy mandat a nie na cierpienie psa czy nawet smierc....
rasy jak rasy...jedne byly uczone do pilnowania zwierzat hodowlanych, inne do spania na kanapie ine do walk.......więc czy to nie jest tak jak z rasami ludzkimi/? no nie ma co ukrywac ze roznimy sie cechami wygladu i predyspozycjami czy umeijetnosciami ogolniae jako rasa...np afrykanie czy afroamerykanie muzyke wypijaja z mlekiem matki, nawet ostatnio chca osobne zawody lekkoatetyczne w biegach zrobic dla bialoskorych i czarno-czy statystycznie wiecej jest przestepstw......czy jednak takie procesy nie zachodzą dluzej?no skoro wybieram sobie mieszake nasilniejszych ras i skladam z tego nowa super cyborga.....i wybieram najbardziej sprawne czy agresji nauczone- osobniki i je rozmnazam?to nie maja genetycznie wlasnie takich predyspozycji wiekszych?
jak w przypadku innych ras trzeba byc odpowiedzialnym ale jesli chodzi o te pieski no to bym sie nie zdecydowala....bo to broń
....nie wiem wolę unikac takiego pieska....nie wiem czy jest bardziej agresywny niz inne(choc tak i sie wydaje) ale napewno parę w miesniach i uścicsk zebow ma pare ton..i przeraza mnie jego brak jakichkolwiek emocji na pozor tylko ślepiami przewraca troche jak krokodyl...stoi i obserwuje i chaap:(
dobra ide ucalować moejego agresora...no proszę jaką ma haniebną sławę statystyczna
a teraz z innej beczki..co możesz mi powiedzieć o takiej rasie jak bokser...chodzi mi raczej o psychike i wychowanie...
no dobra..mówisz ,że nie ma ras agresywnych..ok...to człowiek wpływa na psychike psa i jego zachowanie..rzecz znana ...ale w takim razie kto ustalił liste ras agresywnych..myślałem,że kynolodzy mieli na nią wpływ...zdaję sobie sprawę,że z każdego psa można zrobić potwora i na odwrót.....według mnie to częściej się słyszy,że rottweiler zaatakował kogoś niż jamnik....co do zaufania...to nawet jak idę z własnym psem i ktoś chce go pogłaskać a wiem,że mu nic nie zrobi bo jest łagodny jak baranek to i tak trzymam go dość krótko aby mieć możliwość szybkiego zareagowania...muszę kończyć...właśnie mój futrzak stwierdził,że za długo siedzę przy kompie i wpakował mi się na kolanka...
-
..a to dziwne...mnie się zawsze wydawoło,że lepiej wychować sobie szczeniaka...jest mały jeszcze nie zepsuty i chłonny wiedzy...a dorosły pies nie uczy się tak szybko i tak chętnie...ma swoje przyzwyczajenia,które trudno zmienić...kiedyś posprzeczałem się z weterynarzem o rasy agresywne...twierdzę,że takiemu psu bym nie zaufał ...jak wyplewić tą naturalną agresje....on ją ma przez lata ukrytą...a potem ...nagle wybucha..i dochodzi do tragedi ...rzuca się często na osoby z kręgu rodziny....nie chodzi o psy uczone walki od małego...ale te wychowywane od początku u jednych właścicieli....
-
zgodnie z prośbą wątek zamykam. Profil „eruane” również zostanie zamknięty zgodnie z prośbą. W przypadku chęci uaktywnienia, proszę o maila na admin@zuzu.pl