Skip to content

brak zrozumienia

20 replies [Last post]
Offline
Joined: 2009/08/12
Posts: 3

Skoro mówicie, że można tu ponarzekać to ponarzekam.
Jestem wegetarianką, ale spotykam się z tego powodu z niezrozumieniem, nie tylko znajomych ale i najbliższej rodziny, która uważa, że wegetarianizm jest niezdrowy i jest zwykłym kaprysem, każde spotkanie rodzinne jest tutaj powodem do kłótni, gdy nie chcę jeść mięsnych potraw.. Znajomi gdy słyszą kim jestem patrzą na mnie jak na wariatkę.. Czy spotkaliście się z czymś takim? Jak temu zaradzić?
_________________
Wbrew wszystkim jestem wegetarianką, zostanę weganką i nic tego nie zmieni!

tiger's picture
Offline
Joined: 2008/03/12
Posts: 272

powiem Ci,że to nic nowego....za każdym razem kiedy odmawiam mięsa,ludzie patrzą na mnie jak na idiotę....moja własna rodzinka dopiero po pewnym czasie zaakceptowała mój wegetarianizm....a ja konsekwentnie staram się wszystkim zainteresowanym tłumaczyć dlaczego....co na to wpłynęło...a moja mama do tej pory próbuje mi udowodnić,że robie swojemu organizmowi krzywdę ....nawet pytając lekarzy,którzy raczej nie mają bladego pojęcia o czym mówią...radze Ci sie tym nie przejmować...robić swoje i nie kłócić się,bo skutek będzie odwrotny...pozdrawiam

Offline
Joined: 2009/10/01
Posts: 52

NIe jem mięsa już prawie 20 lat, więc rzadko spotykam się już w rodzinie z jakimiś problemami, bo wszyscy przywykli. Inna sprawa, że i ja przywykłam do głupich tekstów. To, co mnie uderzyło ostatnim razem zdarzyło się podczas wigilii u znajomej w stajni. Przyjechał jakiś jej znajomy wet. Siadł z nami przy stole i usłyszał, że jesteśmy z TZ wegetarianami. Odwrócił się do swojej nieco małoletniej narzeczonej, a do nas tyłem i zaczął jej wyjaśniać, kim jest wegetarianin i że są jeszcze więksi wariaci zwani weganami. Myślę, że takie typy trzeba traktować z góry i ignorować. Pokazać im, że ich opinię mamy gdzieś. NIe wdawać sie w dyskusję. Ludzie tysiace razy podsuwają wegetarianom kiełbasę mówiąc ze śmiechem - zobacz jak pachnie, nie masz ochoty? (może jakby ktoś puścił pawia, skończyłoby się). Tysiące razy słyszałam te same głupie żarty i pewnie autor każdego myślał, że jest oryginalny. :) Słyszałam też w moim życiu, że z powodu mojej diety moje dziecko będzie upośledzone. Ludzie są zdolni do niezłego słownego okrucieństwa w swej nieokiełznanej głupocie. Z tego, co wiem, na głupotę jeszcze leku nie wynaleziono.

tiger's picture
Offline
Joined: 2008/03/12
Posts: 272

tak tak..bądz mądrzejszy i ustąp....racja na głupotę jeszcze nic nie wynaleziono...ale tu mi sie przypomina jeszcze jedno zdanie....chyba dość trafne....jeśli czegoś nie rozumiesz to przynajmniej to uszanuj

Offline
Joined: 2009/10/01
Posts: 52

Tylko, gdy ludzie czegoś nie rozumieją, to boją się. A jak się boją - nienawidzą. Tak więc chyba nie ma co się spodziewać lepszego traktowania.

Ale na pocieszenie powiem Wam, że lata wstecz, kiedy jechałam gdzieś i musiałam w restauracji zjeść obiad, był problem. Ze 2 tyg. temu byłam na seminarium w hotelu pod Krakowem. Kiedy puścili w obieg menu już byłam w stresie, że nie będzie co zamówić. A tu normalnie było więcej wege dań od innych. A na dodatek okazało się, że w każdym rzędzie na sali było kilkoro wegetarian. Od razu się wyluzowałam, a obiad był pycha.
Natomiast kilka lat temu byłam na weselu w Kanadzie w pewnej knajpie i do stolika podszedł kelner po zamówienie. Ja cicho wydukałam, że jestem wegetarianką... a on od razu, czy życzę sobie dania wege lakto-, lakto-owo, owo- czy też wegańskie a może mam jeszcze jakieś inne wymagania. No i zatkało mnie... Dostałam 6 dań. :)

Ignorujcie tych, co trują Wam doopę. ;) I tak się wszystko zmienia w dobrym kierunku, więc po co się denerwować bez sensu.

tiger's picture
Offline
Joined: 2008/03/12
Posts: 272

o rany...więc świat nie jest aż tak w czarnych barwach...takie zmiany....klient nasz pan...ja jako nowicjusz odbieram to trochę inaczej...mam wrażenie,że ludzie odbierają mnie jako dziwoląga...nie żebym się tym przejmował....ale tolerancja w naszym kraju to chyba żart...patrząc nie tylko przez pryzmat odżywiania

Offline
Joined: 2009/10/01
Posts: 52

To zależy od środowiska. W naszym kraju jest kiepsko z tolerancją. Ja byłam na seminarium związanym z pracą z psem. Nie jest to środowisko wegetarian, ale jednak dużo tam ludzi, że tak powiem, ogólnie od zwierząt. Kiedyś nie było żadnego wege, a teraz proszę. Ale wegetarian spotykam coraz częściej. Ci, którzy przyjeżdżają z zagranicy nie kryją się z niczym. Jak się dopiero wchodzi w wege, to wszystko wydaje się gorsze niż jest. Ale zobaczcie - środowisko lekarskie wreszcie oficjalnie zaakceptowało wegetarianizm, w restauracjach coraz częsciej można dostać wegetariańskie jedzenie, nawet w fastfoodach mają wege jedzenie. W samolocie można zamówić wege posiłek. Lekarze często zalecają dietę bezmiesną z powodu różnych chorób. Są lekarze dla dzieci wegetarian, dietetycy. Zmienia się wszystko, a przejmować się kilkoma komentarzami ludzi o małym poziomie wiedzy nie warto.

Skoro to jednak kącik narzekania to rzeczą, która wciąż mnie boli i rani do żywego, jest nabijanie się ludzi mięsożernych z cierpienia zwierząt, które jedzą. Robią to na różne sposoby w obecności wegetarian i może mogłabym odpuścić, gdyby nie to, że na śmierć tych zwierząt patrzyłam. Wtedy nie da się być obojętnym, stanąć obok sytuacji. Mogę zrozumieć jedzenie mięsa, ale nie brak szacunku do zwierząt, które muszą umierać w męczarniach i strachu, żeby ktoś zaspokoił swoje wyrafinowane gusta kulinarne.

tiger's picture
Offline
Joined: 2008/03/12
Posts: 272

to może takich twardzieli warto by wysłać do ubojni,miejsca ,gdzie zwierzę zamienia się w ukochane kotlety....albo niech parę dni popracuje ....powiedzmy na fermie lisów...a nuż pomogłoby

Offline
Joined: 2009/10/01
Posts: 52

Niektórzy twardziele w takich warunkach szybko zmieniają zdanie... Ale za granicą spotkałam Polaków, którzy pracują w rzeźniach. Wiem, że to zabrzmi strasznie, ale chwalili się, jak się przy tym dobrze bawią, chwalili się też ksywami kolegów związanymi z tym, że lubią zabijać oraz tym, że jak któreś zwierzę odzyskuje przytomność na haku to gośc o ksywie "Nożyk" wkracza do akcji. Nie będę tu przytaczać wypowiedzi na temat różnych żartów, jakie sobie robili ci rzeźnicy, bo na samą myśl robi mi się niedobrze. Zabawne były też dla nich krzyki przerażonych zwierząt i z tego się nabijali ostro. Opowieści te zrobiły wrażenie nawet na ludziach, którzy z wegetarianizmem nie mają nic wspólnego. Czasem myślę ,że należałoby podzielić ludzkość na kilka gatunków, bo ludźmi z tych opowieści po prostu się brzydzę. Pewna osoba tłumaczyła mi zachowanie tych rzeźników tym, że mają ciężką dla psychiki pracę i tak próbują odreagowywać. A ja osobiście mam w doopie ich potrzeby odreagowania, mam szczerą nadzieję, że to odreagowywanie im nie pomoże i zapłacą kiedyś za okrucieństwo i za brak szacunku do tych biednych, przerażonych zwierząt.

tiger's picture
Offline
Joined: 2008/03/12
Posts: 272

ponoć się nie komentuje wyroków...ale k...a to skandal,że gościu który zabija psy jest nie winny....a powód...zabijanie psów w Polsce nie jest zabronione....obłęd

Offline
Joined: 2009/10/01
Posts: 52

Jest zabrobione. Psów nie wolno nawet usypiać bez uzasadnienia w postaci choroby, cierpienia lub agresji. Problem w tym, że w naszym państwie każdy interpretuje sobie przepisy ja chce.
Sędzia w tej sprawie zapomniał o jednym - zabijanie na smalec nie jest humanitarne, a powiedział coś innego przy uzasadnieniu wyroku. Jak chce, mogę poszukać zdjęć od smalcownika ze Starachowic. Psa, który został odratowany z tego miejsca (leżał rozciągnięty na ziemi, przykuty łańcuchami, leżał na wnętrznościach innych psów, którymi miał się żywić) sama doprowadzałam do normy, więc wiem, w jakim był stanie psychicznym. Psy patrzyły na śmierć pozostałych. W tej chwili ten odratowany jest w kochającej rodzinie w Toruniu. Ma problemy z psychiką, panicznie boi się przywiązania do czegokolwiek i ma problem yz lędźwiami po leżeniu na betonie w jednej pozycji. Sęk w tym, że zostały u smalcownika inne psy, bo zgodnie z prawem nie wolno ich było zabrać, bo były jeszcze w dobrej kondycji. Wśród tych psó, jak się potem okazało był przynajmniej jeden kradziony. Pan zaobaczył jego zdjecie w gaziecie, natychmiast pojechał po psa, ale jużgo nie było...
Ja mam u siebie 2 psy, które miały skończyć jako potrawka. Szczerze mówiąc, mam dość tego państwa i tego systemu sądownictwa. Cóż z tego , że organizacje i policja zadziałają, jak potem nie ma żadnej kary.
Poza tym facet sprzedawał smalec, bo przecież na własny użytek raczej go nie miał. Przepraszam, jakbym ja coś sprzedawała na lewo, to zaraz by się mną zajęły odpowiednie instytucje. Sanepid, urząd skarbowy i inni. A tacy mają wszystko gdzieś i nikt im nic nie zrobi.
Pod Iłżą tak prosperowało schronisko - zarobek na smalcu psim. I brali ponoć na utrzymanie psów kasę z gminy. I co? Nic. Udowodniono dość solidnie. Ale ludzie nie mają przyznanej żadnej kary ze względu na wiek. Teraz już wiedzą, że kara im się nie należała, bo komuś innemu się udało...

Najnowsze filmy

Spot kampanii...
See video
Wykład Tabu...
See video
Reportaż z...
See video
Piekło krów w...
See video
Apel kosmitów...
See video
Konferencja...
See video
Konferencja...
See video
Konferencja...
See video

Logowanie

Facebook connect
Zaloguj się używając Facebook