|
|
Fargment:
Na całym świecie żywność znalazła się w sercu bitwy. Na Północy w rekordowym tempie upadają gospodarstwa rolne, na Południu miliony farmerów jest wyrzucanych ze swoich
ziem. Coraz częściej pojawiają się obawy dotyczące jakości żywności i coraz więcej ludzi
zastanawia się czy to, co jedzą jest bezpieczne. Rośliny transgeniczne zostały wprowadzone
do uprawy na dużych obszarach w USA, wywołując złość konsumentów i obrońców
środowiska oraz spór o dostęp do rynku z Europą i Japonią. Korporacje zwiększają swój
udział w światowej produkcji żywności, co sprawia, że rolnicy i inni obywatele zaczęli
wzywać do bojkotów, atakować sieci fast-foodów i wyrywać genetycznie zmodyfikowane
uprawy.
Cały ten niepokój ma swoje źródło w uprzemysłowieniu i globalizacji żywności i
rolnictwa.
Wraz ze zredukowaniem żywności do surowca na niestabilnym rynku, rolnictwo
staje się coraz bardziej wyspecjalizowane, wymagające inwestowania dużego kapitału,
oparte o zaawansowane technologie, a marketing żywności - coraz bardziej globalny.
Konsekwencje tych trendów są katastrofalne dla konsumentów, rolników, lokalnych
gospodarek i dla środowiska, lecz pomimo tego, większość rządów wciąż ma zamiar ten
proces przyspieszać poprzez politykę, której celem jest zwiększanie eksportu, usuwanie
barier w handlu, wzrost zużycia środków chemicznych i większe zastosowanie inżynierii
genetycznej.
Istnieje jednak przeciwny trend - niewielka, lecz gwałtownie rosnąca fala poparcia
dla lokalnego sytemu żywności. Konsumenci i rolnicy budują między sobą więzi, by
promować rolnictwo na małą skalę1), bardziej różnorodne i przyjazne dla środowiska. Te
grupy wybierają żywność uprawianą lokalnie, zamiast produktów globalnego przemysłu,
wytwarzanych gdzieś na drugim końcu świata.
Ruch ten zdobywa coraz większą popularność wśród zwykłych ludzi, czego najlepszym
dowodem jest rosnący popyt na żywność ekologiczną, coraz większa liczba kupujących na
targowiskach, gdzie sami rolnicy sprzedają lokalne odmiany świeżych warzyw i owoców,
jak również rosnące zaangażowanie farmerów i aktywistów, zarówno z Północy, jak i
Południa, w poszukiwanie sposobów rozwoju zrównoważonego rolnictwa.
Ruch ludzi wybierających lokalną żywność jest tym bardziej ważny, że nie ma wsparcia
ze strony ustawodawców. Rządy zmierzają w odwrotnym kierunku i promują na całym
świecie dalszą globalizację żywności. Torują drogę, i to zarówno dosłownie jak i w przenośni,
dla wielkich supermarketów, które sprzedają żywność, która objechała pół świata.
Agencje rolne wciąż promują uprawy monokulturowe, stosowanie pestycydów, nawozów sztucznych, roślin hybrydowych, dających wysokie plony i genetycznie zmodyfikowanych
nasion. Szkoły, ośrodki doradztwa rolnego i departamenty rozwoju, odrzucają lokalne,
różnorodne metody uprawy ziemi i promują zamiast tego jeden model rozwoju rolnictwa,
który wykorzystuje zaawansowane technologie.
Idea promowania lokalnej żywności rozszerza się jednak bez wsparcia instytucji
państwowych, i to nawet na Północy, gdzie ludzie mają bardzo niewielką wiedzę na temat
tego, co jedzą i niemal całkowity brak styczności z rolnictwem czy też z życiem na wsi.
Przez dekady, a w niektórych krajach przez całe pokolenia, większość ludzi na Północy była
na tyle zurbanizowana, że utracili oni związek z przyrodą i z wsią, gdzie uprawiana jest
żywność. Sieci supermarketów i firmy spożywcze pogłębiły jeszcze tą izolację, nie podając
skąd pochodzi i jak została wyprodukowana sprzedawana przez nich żywność W szkołach
tak mało się uczy o żywności i rolnictwie, że wiele dzieci kończąc szkołę myśli, że żywność
pochodzi po prostu ze sklepu. Te zaś informacje, które docierają do szkół, często pochodzą
od korporacji spożywczych lub innych grup reprezentujących interesy agrobiznesu, a tym
samym są żenująco niepełne i bezwstydnie stronnicze.
Niemniej jednak, ludzie stają się coraz bardziej świadomi tego, że globalna żywność
jest zbyt kosztowna - dla naszego zdrowia, dla dzieci, dla środowiska i dla lokalnej
gospodarki. Choroba szalonych krów, zatrucia pokarmowe, zanieczyszczenie wody i gleby
chemikaliami, zmniejszająca się liczba farm, zarówno na Północy jak i na Południu - to tylko
niektóre powody, które sprawiają, że mieszkańcy Północy i Południa zaczynają wątpić w
sens globalnej gospodarki żywnościowej i kwestionować założenia, na których się ona
opiera.
Ludzie zaczynają sobie także zdawać sprawę z tego, że poleganie w większym stopniu
na lokalnie uprawianej, ekologicznej żywności, może jednocześnie rozwiązać całą gamę
problemów społecznych i środowiskowych. Odczuwając korzyści zdrowotne wynikające
z przygotowywania i spożywania świeższej i zdrowszej żywności, ludzie odkrywają
przyjemność z robienia zakupów na targowiskach rolnych, z poznawania ludzi, którzy uprawiają ich żywność i z większego związku z miejscem, w którym żyją.
Skrócenie dystansu pomiędzy rolnikami a konsumentami może się okazać najbardziej
strategicznym i dającym najwięcej radości sposobem, by przynieść fundamentalną zmianę
na lepsze. Świat, w którym każdy ma dostęp do lokalnej, zdrowej żywności, to świat, w
którym ludzie mają więcej władzy, poczucia wspólnoty i kontaktu z przyrodą. Przez wiele
lat kolonializm i rozwój gospodarczy prowadziły świat w całkowicie przeciwnym kierunku
- oddzielając nie tylko producentów od konsumentów, ale również nas wszystkich od
świata przyrody. Zatem teraz, najważniejszym pytaniem jest: czy nadal będziemy iść drogą
globalnych monokultur czy też zaczniemy zmieniać kierunek?
“Lokalna żywność” przez: Helena Norberg-Hodge, Todd Merrifield, Steven Gorelick
Całość tutaj: http://www.scribd.com/doc/10161396/Lokalnazywnosc
źródło: stopcodex.pl